sobota, 7 czerwca 2014

bardzo krótki wiersz przypomniany nocą

Dziś w nocy czekałam, trochę pewnie spałam, jadłam rytualnie przypalone frytki, piłam zimną kawę, ale głównie czekałam i przyplątał  mi się Neruda. Dobrze, że tak. W sumie wzrusza mnie ten Neruda jak cholera. Zwłaszcza nocą, jak powszechnie wiadomo, noc ma cechy powiększającego szkła, noc zawsze przesadza, także we wzruszeniach. A było to jakoś tak...

"Ze wszystkich rzeczy, spraw
i nieoczekiwanych darów,
mogę ofiarować ci kruszynę rdzy, (...)
czekam na ciebie z naręczem nieba,
z którego spadają gwiazdy."

piątek, 6 czerwca 2014

street art - wersja zawodowiec cz. 1 (okolice ZSB w ZG)

Ostatnio w BWA widziałam wystawę, wspomnienie jeszcze mnie boli i uwiera. Bardzo, bardzo to było złe, straszliwie złe. Jakby na to nie patrzeć - okrutnie złe. Mniejsza o to czyje. Wystawa w galerii nie czyni bowiem artysty i nie skłoni mnie do zachwytów nad jego produktem nawet najbardziej entuzjastyczna laurka na stronach wystawiającej go instytucji. Tymczasem każdego dnia mijam działa artystów street artu, bywa, że świetne, prawie zawsze intrygujące, nierzadko wręcz znakomite, a że nie każdy jest Banksym, to często myślę, jak wielką i nieuniknioną szkodą będzie ich zniszczenie. Jest to oczywiście część uroku sztuki ulicznej, mimo to po galeryjnym koszmarku mam taką ambicję, żeby trochę z tego uratować. Utrwalam więc.








czwartek, 5 czerwca 2014

ładna chwila - Do widzenia, do jutra

Zawsze mimowolnie kiełkuje we mnie to samo irracjonalne oczekiwanie, że będą żyli długo i szczęśliwie, że ona zostanie lub chociaż nie zniknie, niestety myślenie życzeniowe ma nikłą moc zmiany rzeczywistości... niby, a może wcale nie? ulotny wdzięk nieosiągalnego i ten teatrzyk dłoni i gestów... przepiękny Cybulski, także to, że od początku wiadomo: to się nie może udać, ale ma się nadzieję, że się uda; cała ta rzeczywistość - zupełnie nie do zaakceptowania bez stosownej ilości czerwonego wina, ale i tak ładna; intymna rozmowa przez kraty zamkniętej furtki, w dodatku nie twarzą w twarz, a mimo to szczera, prawdziwa - estetycznie ekscytuje mnie to wręcz niezdrowo...


"To nieistnienie jest najpiękniejszą rzeczą, 
jaką ci mogę ofiarować."

środa, 4 czerwca 2014

KEEP IT REAL

Dbam o próżnię, o zauważanie dziania się, wierząc, że bez chwili pustki na przetasowanie mózgowych kart rozpaść się może tożsamość, oczywiście chorując najpierw na cokolwiek; zatem robię nic, zezwalam na cichą nudę, nierzadko z wysiłkiem, bo wiadomo, że na takie piękne nic czasu nie ma jakby szczególnie; myślę aż mnie boli, podlewam winem patrzenie w sufit, ufając, że jednak się nie rozklekocze, trzeszcząc i skowycząc, pewnego dnia, moja giętka mglista osobowość i zdolność bycia wszędzie;

***
Codziennie mijam napis "keep it real", przyciąga mnie jego wieloznaczność/jednoznaczność.... jeśli zapominam, nie umiem go nie zauważyć i codziennie wracam do tej myśli, że własnie tak... bezwzględna konieczność próżni, żeby zachować własny wzrok...




wtorek, 3 czerwca 2014

street art - wersja amator

Ciekawe spotkanie z artystami sztuki ulicznej rodzimego chowu, pozytywne postaci, inspirująca sprawa, przetrawiam to, w końcu moje pragnienie happeningu, które za dwa tygodnie ma się ziścić, jest bardzo bliskie tego street artu w wersji graficiarskiej, ta sama pociągająca efemeryczność i nietrwałość, dzieło chwili, które może trwać chwilę, sztuka bez dekoracji, która może zaistnieć prawie wszędzie... świetnie, to lubię;)

nasze dzieło pospotkaniowe

poniedziałek, 2 czerwca 2014

oferta handlowa

"Lepiej dostać kota, świra, bzika czy fioła?"

Z tym pytaniem zwróciło się do mnie pewne wydawnictwo, chyba chcą mi coś sprzedać, ale tak zafiksowałam się na tytułowym pytaniu, że nie zapoznałam się z ofertą. W zasadzie to pytanie stanowi ofertę.... i nagle jest! Maleńka, ale gęsta porcja nerwicy natręctw na dziś: 


co to jest bzik? albo fioł? i skąd wiedzieć, czy ich chcę, skoro nie wiem, czym są? muszę coś chcieć? czy mogę dostać coś innego? mogę nie brać? kota już mam, czy kolejny jest konieczny? powinnam mieć nowego kota? czy ten, którego mam wystarczy? co powiedziałby pies? gdyby mówił oczywiście... świrów znam kilku, czy jestem jednym z nich? a jeśli tak, to, co to znaczy? czy jeśli już to mam, mogę dostać więcej? Czy muszę oddać? i komu? kogo spytać? Kota czy świra? Kogo (co?) lepiej? [i na to wszystko wchodzi skrzekliwym akordem wspomnienie o Wakoski: "odpowiedź zawarta jest w pytaniu, nikt tak naprawdę nie chce odpowiedzi"], ale czy tak? bo ja chcę, chcę? no chyba; bo czy dobrze jest mieć bzika, fioła ewentualnie, a nawet nie mieć tylko dostać - dostać nie znaczy mieć, przecież; a może pytanie bez sensu, bo ten statek już dla mnie odpłynął?


-  i tak bez końca....

niedziela, 1 czerwca 2014

Życzenia

Dziś jest święto ślicznej i mądrej Małej Mi. Wszystko, czego sobie życzy i o czym marzy - niech się stanie, czary-mary, hokus-pokus (Mała Mi wierzy,  że jestem czarownicą/wróżką). Szaleństwa, bajki, uściski, ukochania, prezenty i Kinder Bueno w ilości hurtowej dla wyjątkowej małej osoby, która czyni moje życie sensownym i umie zmieniać świat.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Więc dorośli są po to, żeby nam mówić, co trzeba robić, co jest dobre i niedobre, co mamy mówić, myśleć, jeść. Kiedy mamy jeść. Kiedy mamy myśleć. Jak mamy spać, chodzić, za dużo się nie śmiać, nie śpiewać bez powodów, nie płakać (...). Rozumieć, nawet kiedy nie rozumiemy. (...) Nie wyobrażać sobie rzeczy, które nie istnieją, nie mówić o rzeczach, na których się nie znamy. Jeśli na niczym się nie znamy, nic nie mówić. Nie zaczynać czegoś nie kończąc, być posłusznym. Nie chcieć robić tego, co lubimy, bo w życiu nie zawsze robimy to, co lubimy. (...) Tak, nie mogę się doczekać, kiedy będę dorosły, no chyba że musiałbym robić tak jak wy, chyba że musiałbym być do was podobny. Bo wy jesteście nieszczęśliwi i nie mówcie mi, że jest inaczej.
(Serge Kribus, „Ścianananaświat”)