sobota, 29 kwietnia 2017

"Tak mało wiemy o sobie nawzajem" (Ian McEwan "Amsterdam")

mam tę powieść od czasów studiów, ale jakoś póki co nie złożyło się, by do niej sięgnąć, aż do teraz, jest to McEwan bardzo typowy, jak zawsze przede wszystkim moralista i psycholog - opowieść jest w sumie o mężczyznach, choć gdzieś w jej tle oczywiście jest kobieta, zazdrość o nią, o jej wdzięk, ale tak naprawdę chodzi o mężczyzn i o śmierć, o przyjaźń i nienawiść, zaułki etycznych wyborów, wszystko napisane elegancko, jak to zwykle u tego pisarza, to mocno przemyślana historia, intelektualnie interesująca i jak zwykle - podziwiam, szanuję, doceniam, ale bez pełnego zachwytu, nie wiem czemu, może chodzi o ten chłód taktycznej, planowej powieściowej konstrukcji? to taka specyfika McEwana chyba, subiektywną sprawą jest, czy kogoś to porywa, czy nie; ale to rzeczywiście jest dobra powieść - oczywiście;

Ian McEwan "Amsterdam"

piątek, 28 kwietnia 2017

wielka nieobecna, czyli ja

Jest dziś absolutorium, a ja kompletnie chora i nie ma mnie na nim, pierwszy raz od 8 lat nie pożegnam maturzystów i nie odbędę z nimi rytualnego after party, trochę mi przykro. I jakoś tak dziwnie. Jakbym wyszła z domu i nie domknęła za sobą drzwi. Poza tym to ostatnie TAKIE absolutorium, z pompą i technikowymi klasami na pierwszym planie, od przyszłego roku nasze szkoły są osobne i absolutorium dla liceum będzie zapewne kompletnie inne, znowu widzę jak coś dzieje się ostatni raz, kolejna zmiana, kolejna inność, sezon zmian trwa kolejny już rok.
Żegnajcie maluchy. Najbardziej godną pamięci osobą w tym roczniku jest Krzyś - pracowity człowiek i szlachetna dusza, jestem dumna, że mogłam go uczyć.



czwartek, 27 kwietnia 2017

między nami dziewczynami

spotkanie w czekoladziarni z moimi ulubionymi, prawie utraconymi już z powodu pracowych roszad koleżankami, rany... jak przyjemnie i dobrze jest pogadać z kobietami, które mnie znają i rozumieją, które ja znam i rozumiem, do tego czekoladki, finezyjne herbatki, lody... strasznie fajnie było i jakoś przyniosło mi to ulgę, pociechę i wiele ogólnie pojętej fajności



środa, 26 kwietnia 2017

"co mam zrobić?!" ("Klient")

wspaniała psychodrama, a przy tym film niezwykle uniwersalny, bo niby dekoracje irańskie, ale historia mogła się zdarzyć wszędzie, napadnięta kobieta, zrozpaczony mąż, pragnienie zemsty, miłość i żal, przemoc i bezradność - jest to obraz niejednoznaczny emocjonalnie i moralnie, a przede wszystkim świetnie inteligentnie wykonany, bardzo mi się to podobało, cała ta gra niedopowiedzeń, zwłaszcza to, co zostaje w domyśle i elegancka emocjonalna powściągliwość, do tego dynamiczne, zmienne interakcje i w tle trwające próby do przedstawienia "Śmierć komiwojażera", które wspaniale towarzysza głównemu wątkowi, punkt kulminacyjny ma ślepe zaułki, pewne przeciągnięcia, ale jako całości jest to kawał dobrego kina i aktorstwa

wtorek, 25 kwietnia 2017

jestem głupim człowiekiem

straciłam czujność i podobnie jak kilkadziesiąt innych osób dałam się zmanipulować dziś jak małe dziecko i pozwoliłam by moim rękoma zrobiono komuś nawet nie tyle krzywdę, co dotkliwą przykrość, za późno się zorientowałam, po prawdzie tez nie mogłam uwierzyć w tak niczym nieuzasadnioną, bezsensowną podłość, teraz otrzepując się ze wstrętem z błocka i niesmaku, przepraszam za moje gapiostwo i patrzę, jak by tu się temu paskudztwu przeciwstawić i coś wymyślę... tymczasem fragment powieści Żulczyka, pokazywałam go już, ale tak straszliwie pasuje, że ku pamięci zajrzałam do niego jeszcze raz, bo jestem głupim, durnym człowiekiem, no jestem...

J. Żulczyk "Instytut"

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

autoanaliza Małej Mi

Mała Mi miała zwizualizować w szkole swój stan ducha i umysłu, i zwizualizowała....
że się boi pająków - wiem, że ma kryzysy egzystencjalne (świat się skończy, nic nie ma sensu) - wiem, że kocha rodzinę - wiem, że lubi ludzi - wiem, że matma jest najważniejsza - wiem, ale depresja? buty mi spadły..... pełna niepokoju spytałam, co znaczy ta depresja i... tako rzekła Mała Mi: "To wtedy jak się zamykam w sobie i myślę, po co?, dlaczego? porządna depresja nigdy nie jest zła, jak sobie raz wymyślisz wszystkie złe myśli, to potem masz spokój na tydzień" - ponownie buty mi spadły....




niedziela, 23 kwietnia 2017

"Musisz przejść całą drogę. Każdy inny sposób jest za trudny" (Ron McLarty "Pamiętam jak biegłem")

Przeczytałam właśnie książkę, która jest po prostu przyjemna i robi człowiekowi dobrze, technicznie nie jest to arcydzieło, choć rzecz napisana całkiem sprawnie i lekko, być może nawet miejscami jest to powieść naiwna, ale.... mimo wszystko cały ten świat, te wydarzenia, emocje, bohaterowie sprawiły, że przyjemnie mi się w tym wszystkim było, może po prostu dawno nie czytałam książki o tym, że choć życie bywa trudne, pełne żalu i cierpienia, to w gruncie rzeczy człowiek ma taką zdolność, żeby się podnieść, zregenerować, przetrwać i co więcej ludzie, których spotykamy częściej są w porządku niż nie w porządku, pomyślałam sobie nawet, jakie jest to niezwykle bliskie pisaniu A. Camusa i temu optymistycznemu przekonaniu, że "W ludziach więcej zasługuje na podziw niż na pogardę", pomyślałam o filmie "Niezwykły przypadek Benjamina Buttona" i o "Ani z  Zielonego Wzgórza", na której wyhodowałam sobie skłonność do takich optymistycznych przeświadczeń o człowieku i świecie. Podoba mi się w tej powieści to, że nie ma w niej jednoznacznego wyrokowania o niczym, nie ma nieomylnych recept ani idealnych postaci. Jest za to sporo klęsk, często druzgoczących, a przecież pomimo tego wrażenie ogólne z całości jest takie, że życie bywa piękne. Każdy czegoś szuka i każdy robi to po swojemu, jednym się udaje, innym nie i tu znowu jest egzystencjalizm, bo chyba bardziej liczy się to próbowanie, samo aktywne szukanie niż to, czy zawsze odniesiesz bezapelacyjny sukces. Jakoś tak mi się cieplej po kościach zrobiło... i moja własna naiwność zapukała do mnie gdzieś od środka, co w sumie jest miłe i...no właśnie, przyjemne. Jednak trzeba biec, zamiast się okopywać.




*******

"(...) przenigdy nie będę podejrzliwy. Głupi to pewne. może śmieszny i dziwny, ale nie będę wszędzie wypatrywał nikczemności. Mówię poważnie."

*******

"(...) widzę chłód w wielu rzeczach, których nie rozumiem."