wtorek, 20 lutego 2018

tysiąc porzuconych rękawiczek - kremowa z jednym palcem

w pewnej Biedronce, w pewnym miasteczku była sobie pewna rękawiczka.... i była to jedyna Pewność, jaką miałam tego dnia, jedyna, jaka mi się dziś przytrafiła



poniedziałek, 19 lutego 2018

"nie da się uniknąć odpowiedzialności za to, co robimy" ("Zwierzęta nocy")

przegapiłam ten film, kiedy był w kinach, nie pamiętam już dlaczego, chciałam iść, ale w końcu jednak nie poszłam, obejrzałam teraz na fali feriowego lenistwa i jak rany.... jak mi to źle zrobiło... film jest o zemście, tak to widzę, ale też o bezradności wobec zła, akcja rozgrywa się trzytorowo, w tym jeden wątek, jeśli chodzi o klimat i atmosferę, a przede wszystkim emocjonalną temperaturę przypomina mi moje najgorsze senne koszmary - jest zło i wiadomo, że ono dotknie bohaterów, że nie ma szans na ucieczkę, ale przez chwilę udajemy, że są, zło droczy się z człowiekiem, stwarza pozory, daje nikłe nadzieje, zanim dokona masakry, zanim na słabych spadnie krzywda za nic, zanim nikt nikogo nie uratuje i nie obroni -  o tym są moje najgorsze sny, i oglądając jeden z epizodów czułam się jakby to było moje i o mnie, jakby to było moje realne wspomnienie, scena z mojego życia (a przecież nie jest! i bądź tu mądry i nie wierz w pamięć genów i pamięć krwi, w nieszczęsną reinkarnację nawet, całe moje przeintelektualizowanie i sceptycyzm wysiadają w takich chwilach i idą sobie gdzieś w cholerę na fajkę i strzemiennego) i robiło mi to po prostu przeokropnie źle, żadne dystansowanie się wobec filmowej iluzji nie pomagało, emocjonalnie nie mogłam się opędzić i tysiąc razy miałam ochotę wstać, wyłączyć, zwiać, po prostu to przerwać, skończyć, ale tego nie zrobiłam.... obejrzałam, bo to jest dobry film, ma piękne zdjęcia, jest elegancki i estetyczny, jak dzieło sztuki momentami, jest też świetnie zbudowany i spójny na poziomie kompozycji, przenikania się wątków, które jest bardzo przemyślane, płynne, wszystko tu się zazębia, dogrywa, dopowiada, nawet na poziomie estetyki, która balansuje między sterylnym, czystym nowoczesnym światem znużonych sobą intelektualistów i artystów z Nowego Yorku, a brudną, zszarganą teksaską prowincją pełną pyłu, obskórności, agresji i wrogości, te światy są co prawda trochę przerysowane, ale też przez to ekstremalnie wyraziste i... no pasują do siebie, grają ze sobą i do siebie, także, a może przede wszystkim poprzez kontrasty; psychologicznie obraz też niebanalny, pełen postaci, które znaczą, żyją, są bardzo przekonujące i różnorodne, to postaci, którym się wierzy, i wreszcie jest to film bardzo uniwersalny w swojej wymowie, rzecz w końcu o miłości, uwikłaniach, rodzinie, żalu, bezsensie życia, błędach, które popełniamy, mściwości, okrucieństwie, sprawiedliwości, poczuciu winy i starty, film niezwykle brutalny, dotkliwy, ale i pełen piękna, pełen przenikliwego smutku, bo niby powściągliwy, ale buzujący od emocji i podskórnych napięć... do tego przepiękna Amy Adams (zielona sukienka i ostatnia scena - genialne....), a na drugim planie świetny aktor, którego widziałam ostatnio w "Kształtach wody" - Michael Shannon, jego postać jest napisana bez żadnej ekspozycji i wprowadzenia, ale dzięki aktorowi staje się bardzo bogata, wyrazista, i wiarygodna - świetnie zagrana i tyle, no i wyjątkowa muzyka Abla Korzeniowskiego, która podkręca... w sumie Wszystko; a przecież... ten film naprawdę zrobił mi źle, wystraszyłam się, zabolało mnie to zwyczajnie, otrzepuję się do teraz... choć widziałam go kilka dni temu: hipnotyzujący, ponury, stylowy dramat.

niedziela, 18 lutego 2018

most, który nie jest mostem nadal nim pozostając

jest chłód i spacer przez las, i szybko wchodzimy na wał, omijamy miasto, dokoła jakieś pola, drzewa, blade łąki, kobieta z dwójką rozbieganych dzieci, dwa psy z właścicielami - labrador i basset, w oddali mężczyźni przy bordowym aucie, coś ważnego objaśniają, o czymś ważnym mówią, jak to mężczyźni z małych miasteczek, którzy spotykają się w szczerym polu przy swoich zdezelowanych autach i palą, i gadają, i są; tymczasem my idziemy i jest most, nie wolno po nim chodzić, bo dziurawy i można wpaść do kanału, płytkiego, ale jednak, może być z tego krzywda, jest tabliczka z zakazem, że nie wolno, że nie przechodzić, mostu nie wolno też jednak rozebrać, bo jest stary i zabytkowy, i dlatego nadal trwa w oczekiwaniu, że może jeszcze gdzieś kiedyś ktoś uratuje, przywróci, nada mu sens, na moście resztki szyn, woda, dziury, rzeczywiście można by spaść, więc most trochę nie jest w pełni mostem, niczego z niczym nie łączy, bo nie powinno się po nim iść i nikt nie chodzi, ale to mimo wszystko nadal most - na jednej z ocalałych szyn, ktoś nierównym białym pismem spytał: "Czy wiesz, że tylko wspomnienia pozwalają nam trwać razem?", szłam i byłam smutna;






sobota, 17 lutego 2018

kalki wspomnień

wybrałam się dziś tam, gdzie już byłam kiedyś, niby niedawno, ale wszystko nagle okazało się być już inaczej, bo wszystko jest inaczej, także dlatego, że ja się zmieniłam


piątek, 16 lutego 2018

"W mroku pod nami kryją się istoty, które źle nam życzą" (N. Gaiman "Dym i lustra" zbiór opowiadań)

Dostałam, więc czytam, bo po Orbitowskim i Twardochu potrzebuję, żeby mi się rzeczywistość odkleiła od skóry, bardzo nierówne te opowiadania i powiem zupełnie wprost, że wierszowane teksty Gaimana kompletnie mi się nie podobają, jeśli chodzi o formę i wykonanie, bo brak im poetyckiego nerwu, brak im zwyczajnie warsztatu lirycznego, samo połamanie czegoś na wersy nie czyni z tekstu utworu lirycznego po prostu (jedyny wyjątek to "Biała droga", utwór wierszowany, który wypada tu najlepiej), obok opowiadań obyczajowych jest kilka fantasy i nie wszystkie mnie porwały, ten tom to rzeczywiście jest niekiedy dość przypadkowa zbieranina z różnych czasów twórczości Gaimana, pewna część tych tekstów wydaje się... nie wiem, jakby nie dokończona, nie domyślana do końca, nie mają mocy, ale jest w tym tomie kilka opowiadań znakomitych, np. "Załatwimy ich panu hurtowo" - świetna opowieść o... końcu świata, "Szkło, śnieg i jabłka" - czyli wampiryczna reinterpretacja bajki o Królewnie Śnieżce, "Morderstwa i tajemnice" - o projektowaniu świata i odpowiedzialności Boga za... Wszystko; "Cena" - diaboliczna historia o kocie czy świetny "Trollowy most", który mnie zaskoczył i jakoś rzeczywiście zaczarował, historia człowieka czy trolla, trudno orzec...; niezłe było też "Szukając dziewczyny", może dlatego, że to taka po prostu wymowna historia o pogoni za marzeniem; no i "Jak myślisz, jakie to uczucie?" - opowiadanie pełne rozpaczy i grozy, niby o miłości, ale tak naprawdę o jej braku i śmierci; w sumie wychodzi na to, że sporo jest w tym tomie dobrych tekstów i globalnie jestem zadowolona, że czytałam.... w sumie tak, choć ponadto - nic więcej.

N. Gaiman "Morderstwa i tajemnice"

N. Gaiman "Jak myślisz, jakie to uczucie?"
 
N. Gaiman "Tylko kolejny koniec świata, nic więcej"

czwartek, 15 lutego 2018

perspektywy

ważne zdjęcie, ważne spojrzenie, ważne prognozy i oczekiwania, z powodu których spinam się i odsuwam od świata, od siebie samej, od granicy, poza którą - wiem to na pewno - nie jestem w stanie Tego zaakceptować, bo granica mojej akceptacji przebiega (dość pechowo) właśnie Tutaj, właśnie Tędy - to w sumie pozostaje jednak nadal pewien sekret, wart pamiętania, sekret, który znam tylko ja

środa, 14 lutego 2018

prezent o Czymś

"LATO 2017 to jest właśnie Coś o Czymś, głos Naszego cienia - zupełnie jak z powieści J. Carrolla"


i to, co pozostaje w niedopowiedzeniu: "Uświadomiłem sobie, jak naiwni i niemądrzy są ludzie, którzy sądzą, że można być jednocześnie uczciwym i szczęśliwym. Jeśli ci się to uda, naprawdę należysz do wybrańców losu." (J. Carroll "Głos naszego cienia")