wtorek, 7 lutego 2017

szablony i inne mijane pod drodze malunki (street art, cz. 38, Wrocław)

szału nie ma, ale i czasu nie było za dużo, by wyszperać, sporo malunków na wysokości niedostępnej dla mojego znikomej mocy aparatu, sporo w zamkniętych, trochę zrujnowanych budynkach, do których nie da się wejść lub do których wejść po prostu trochę strach, więc wszystko, co mam, to rzeczy zebrane przypadkiem, mimochodem i mocno przy okazji, ale.... są ;), postanowiłam je potraktować jako swego rodzaju pamiątki, w końcu lubię pamiętać, jak powszechnie wiadomo






 

poniedziałek, 6 lutego 2017

tysiąc porzuconych rękawiczek (niebieska z przesłaniem)


Biegałam po mokrym parku, byłam trochę zła wtedy, tak zła, że mogłam to albo rozbiegać, albo sobie popłakać, z przyczyn oczywistych wolałam rozbiegać i wtedy znalazłam rękawiczkę, brudną wytarmoszoną, przedeptaną, która w moich oczach dość ewidentnie pokazuje światu środkowy palec, być może jest tak rzeczywiście, a może tylko ja w tamtym momencie miałam taką optykę, w sumie jest to nieważne, ale rękawiczka nadal pozostaje dla mnie rękawiczką z buntowniczym przesłaniem, i co to ma ze mną wspólnego? no coś tam ma, oczywiście coś tam ma. Martwię się, nagle ostatnio nic nie jest dookreślone i oczywiste, a ja nie wiedzieć czemu obawiam się podjąć próby dookreślania, bo choć rozmyte kształty bywają dręczące, do wydają się bezpieczne, przecież mogą jeszcze być wszystkim, mówiąc prościej jestem tchórzem, gdzie mi tam do tej niebieskiej rękawiczki.... sama na siebie się wkurzam. Z drugiej strony, no cóż, wszelkie moje kroki są definitywne i czasami żal mi tego, co  mi nakazują, bo to nie są proste ścieżynki, waham się, w głębi duszy wiem wszystko, rozumiem, ale waham się i to jest jednak ładne wahanie, które czasami przypomina mi, że w gruncie rzeczy jestem żywym, czującym człowiekiem, nie tylko zdeterminowaną intuicją, ale też rozedrganą wrażliwością, której przecież mało kto by się domyślił. A. pisała ostatnio do mnie: "bo ty jesteś taka odważna, nie boisz się, jesteś mocna", a ja przecież wiem, że to nie do końca tak, wiem to na przykład wtedy, kiedy się waham, bo wahanie to strach, czasami nawet ja potrzebuje tej chwili zawahania, by go przełamać.

niedziela, 5 lutego 2017

"czy ciebie w ogóle można zostawić?" ("Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej")

mnie się ten film naprawdę podobał, głównie ze względu na płynne i świetnie wykonane na każdym poziomie połączenie opowieści o kobiecie i opowieści o dziejach wydania pewnej książki, czyli zarazem coś intymnego, prywatny portret niebanalnej kobiety i coś historycznego, portret czasów, moralności, obyczajów; jest to też historia prokobieca w ogóle, a także pełna uroku, tragiczna opowieść o miłości oraz historia o rodzinie, byciu matką, przyjaciółką, lekarzem, badaczem, w każdym z tych rejonów jest to opowieść kompletna i wiarygodna, a wszystkie one świetne się zazębiają ze sobą, tworząc ciekawą, przekonującą całość, Boczarska absolutnie znakomita, na ostatnich scenach cicho sobie płakałam


- Jesteś duszą, która ma ciało, czy ciałem, które ma duszę?

*****

- Jeszcze kiedyś będziemy razem.
- Wiem, ale nie teraz.
- Ale ty mnie nie zostawiasz?
- Czy ciebie w ogóle można zostawić?

sobota, 4 lutego 2017

potęga detali

szczegóły zmieniają wszystko, a ja mam nieusuwalną obsesję i potrzebę ich wyławiania, pewnie nierzadko mi to jednak jakoś szkodzi, zakrzywia rzeczywistość, subiektywizuje ją w sposób nie zawsze korzystny, czy nawet prawdziwy, a przecież nie umiem się temu oprzeć, tej wszechpotędze i mocy szczegółów, świata, ludzi także, ich gestów, zachowań, wyławiam zatem, oglądam, czasami, bo coś jest piękne; czasami, bo straszne; czasami tylko dlatego, że coś jest, granice rzeczywistości i relacji robią się mi nagle cieniutkie jak kartka półprzezroczystego papieru, zza której prześwituje istniejący tylko w domysłach i rozmyciach świat, każdy z tych prześwitów potrafi nagle i niespodziewanie zawrzeszczeć mi w głowie, bardzo głośno, być może jestem wariatką po prostu, w całej mej zwykłej zwykłości zawsze to podejrzewałam, nigdy mi to jednak nie przeszkadzało jakoś specjalnie

piątek, 3 lutego 2017

nikt nie zna mojego imienia (J. Kalina "Przejście")

łażąc po Wrocławiu znalazłam rzeźbę Kaliny, oczywiście "Przejście", ostateczna wersja instalacji z 2005, podzielona na dwie grupy, po dwóch stronach przejścia dla pieszych na ruchliwym skrzyżowaniu, jest to rzeźba inna niż ta, którą oglądałam w Czterech Kopułach kilka miesięcy temu i robi mocniejsze wrażenie, bo jest częścią miasta, co wydaje się bardziej dla tego dzieła naturalne; straszne i piękne są też postaci wyrastające z chodnika, czy może zapadając się w chodnik, lekko i łatwo stapiają się z tłumem prawdziwych przechodniów, ta sama obojętność, ta sama nieobecność i osobność ludzkiego losu, którą można zauważyć u ludzi przechodzących tłumnie obok, chodziłam i zaglądałam rzeźbom w twarze, i nie wiem kiedy stałam się częścią tej sytuacji, nagle stałam się właśnie taka, osobna i anonimowo zastygła w obcym mieście, w tym mieście nikt nie zna i nie używa nawet mojego imienia, no właśnie... tak jest








 

 



czwartek, 2 lutego 2017

sekretne zatrzaskiwanie drzwi

zamknęłam bloga na trochę... nagle poczułam, że ktoś na mnie patrzy, a nie lubię tego chyba, ja nie patrzę tak na innych, nie po to, by oceniać, zatem klasyczny błąd - wiara w wymienność intencji i działań, bywa; i teraz jednak otwieram, bo co.... bo tak postanowiłam, bo Daniel się najeżył od razu ;), bo Ray jak zawsze jest wspierający i dobry po prostu, bo ja sama nie chcę się bać i wstydzić swoich słów, więc nie, nie boję się i nie wstydzę, nawet jeśli żadne z nich nie ma czasami szans, by zostało dobrze zrozumiane;
chcemy by nasze sekrety pozostały sekretami, bo czasami tracąc je tracimy siebie w jakiejś części na zawsze, tymczasem nie ma sekretów, są tylko słowa niedopowiedziane, niewyklute, zawieszone w próżni, gotowe zwrócić się przeciwko nam w każdej chwili nazwania i dookreślenia, mówienie jest trudne, mówienie to odsłona, to słabość, nigdy nie wiem jednakże, czy milczenie jest jeszcze większą słabością czy wyrazem wielkiej siły, nie umiem zdecydować, wielu rzeczy ciągle nie umiem;

środa, 1 lutego 2017

widoki z cudzych oczu

dostałam dziś takie spojrzenie na świat, wysłane mi po łączach w środku dnia, zachwycam się? no tak, zachwycam się takim widzeniem i zauważaniem świata, ujmowaniem go w dokładnie takie ramy, czy to jest jednak prawdziwe, czy to jest wszystko naprawdę, czy jest tylko kreacją? powinnam wiedzieć, a nie wiem, czyli niepokoję się, a to tylko taka zima przecież, całkiem ładna zima