wtorek, 28 lutego 2017

"jaki to wstyd, kiedy ktoś się nad tobą lituje" (P. Hawkins "Dziewczyna z pociągu")


P. Hawkins "Dziewczyna z pociągu"

dla rozrywki i odprężenia sięgnęłam po książkę, która stała się podstawą do nakręcenia niedawno oglądanego filmu, jest to powieść całkiem niezła, sprawnie rozpisane na role czytadło, przejrzysta narracja, ciekawa intryga i interesująca psychologia, kolejny raz odkrywam, że literatura zawiera niuanse nie do przeniesienia na ekran, w tym przypadku - zwłaszcza portret Megan, która w książce stała się moją ulubioną postacią, a w filmie była tylko mroczną biografią do rozwikłania; 

być może rzeczywiście w pewnych okolicznościach my kobiety jesteśmy zdolne do wszystkiego

poniedziałek, 27 lutego 2017

tysiąc porzuconych rękawiczek (puchata i ciemna)

idzie wiosna i spod śniegu wyłaniają się rękawiczki, nagle znowu nie wszystko jest tym, czym się być wydaje, a w moich wewnętrznych przestrzeniach dzieje się huragan, jednak dla ludzi "mam twarz jednakową", znam to na pamięć, znam i wiem


niedziela, 26 lutego 2017

klątwy (Agnes Obel - The Curse)

przypomniałam sobie ostatnio, jak lubię smyczkowe instrumenty i klasyczne granie, więc Agnes niedawno odkryta gra sobie dziś w tle, opowiada o klątwach i nie tylko;

coraz częściej myślę, że nad 2017 wisi jakieś przekleństwo rozpadu, pozorów i udawań, otaczają mnie ludzie, którzy zwyczajnie kłamią w różnych sensach i odcieniach tego słowa, widzę to, nawet kiedy się nabieram, widzę i czuję cały ten sztafaż, ale mnie to nieprawdopodobnie nuży i zniechęca, uwiera mnie to cały czas, w makroświecie - okropnie, w pracy - strasznie, w życiu pozapracowym także nie mogę się od tego ostatnio opędzić na wielu frontach, gdzie się nie obrócę widzę mniejsze i większe kombinacje i łgarstwa, które osadzają się na przestrzeni jak trująca szadź i wszystko brudzą, jakie to  przykre, że rzeczy nie mogą być takimi, jakimi są, że gramy w gry, w których zawsze ktoś musi przegrywać i że tak rzadko wystarcza nam nasza własna twarz

sobota, 25 lutego 2017

"Jestem jak Alicja z deficytem czarów..." (S. Chutnik "W krainie czarów")

opowiadania Chtunik, trawię strona po stronie od wielu dni, jakoś mnie żrą i bolą, ale dobre są, człowiek widoczny jest w nich jak w soczewce, w całym tym wszystkim, co w nim najtajniejsze i najstraszliwiej dotkliwe, są dobrze napisane, choć w sumie nie chce mi się jakoś rozdrapywać niuansów warsztatu, często myślę sobie, że to słaby moment w moim życiu na taką literaturę, a może właśnie nie, może właśnie idealny? w każdym razie... Chtunik specyficzna, ale dobra jak zazwyczaj, opowiadania generalnie na różnym poziomie, ale przekonują, ale prokobiece... w sumie rzeczywiście fajne, ciekawe, nadal jeszcze nie wybitne, ale solidne, a do tego w kilku miejscach genialne

Sylwia Chutnik "W krainie czarów"

"Kiedy byłam bardzo młoda, to byłam też mała, ale niczemu się nie dziwiłam. (...) Jestem jak Alicja z deficytem czarów, która rośnie lub kurczy się nerwowo, jeśli coś dzieje się w jej życiu nie tak. Tchórzliwa dziewczynka w za małych butach i za dużej sukience."

"Opowiadanie jest dla mięczaków, ale ja swoje niosę w ramionach jak zapłakane dziecko."

"Jeśli opowieść ma kogoś zainteresować, to tylko tak ją wymyślaj, żeby bolało... Słuchanie mojego życia boli zawsze."

piątek, 24 lutego 2017

zabawnie, ale nie tylko ("Księżniczka na opak wywrócona" w TL)

Byłam dziś na bardzo dobrze wykonanej, zagranej i pomyślanej sztuce w Teatrze Lubuskim - "Księżniczka na opak wywrócona" Calderona, zachowuje ona barokowy klimat, ale bez archaicznej koturnowej realizacji, sztuka jako całość uczyniona z widocznym szacunkiem dla tradycji i kontekstu dzieła, jest w niej taka właśnie jarmarczno-plebejska, a mimo to smacznie ujęta konwencja, elementy wprost rodem z komedii dell`arte, cudny barokowy przesyt widoczny nawet w ruchu scenicznym, autentycznie zabawna rubaszność. To wydaje się prosta opowieść, a ma przecież metafizyczny fundamentem, który pięknie wybrzmiał w odpowiednim momencie, świetny, naprawdę świetny ruch sceniczny, cudni aktorzy, no po prostu bardzo mi się to podobało. Wiele nieszablonowych pomysłów, aktorzy w kilku rolach lub zaskakujących wersjach, klimatyczne tło muzyczne, w ogóle żywiołowe przedstawienie, super to wyszło.


"śnisz się sobie garstko kości, 
śnisz się sobie śnie ulotny"

czwartek, 23 lutego 2017

dlaczego?

- Dlaczego Pani nie pisze książek? - spytał mnie znienacka pewien 17-latek.
- Nie wiem, jeszcze nie jestem gotowa, ale kiedyś będę - odpowiedziałam zupełnie spontanicznie. Czy tak jest rzeczywiście?

środa, 22 lutego 2017

znajomości z potencjalnymi gwiazdami ;) (SR - Desire)

zespół, który lubię [bo to zwyczajnie mili ludzie są po prostu, fajnie grają i rzeczywiście kochają muzykę] wrzucił w sieć nową piosenkę, myślę sobie, że warto ich wspierać i popierać, żeby się nie zniechęcili, więc zachęcam świat do słuchania i wyrażania sympatii dla tejże kapeli (także na you tube), podczas grania na żywo wypadają świetnie, więc przy każdej okazji warto też ich zobaczyć - i to była chyba swojego rodzaju reklama, zdaje się, że pierwsza na moim blogu, ale cóż.. nieopłacona i niesprowokowana naleganiami, zatem uznajmy, że to nie jest reklama, ale wyraz sympatii dla grupy fajnych ludzi z pasją