koło śmietnika ktoś zostawił obraz, że niby wyrzuca, ale zarazem jego ustawienie sprawia, że obraz da się zauważyć, jest osobny, nie leży w koszu i gdyby ktoś jeszcze go chciał to może brać, bo czysty, bo niby wyrzucony, ale nie tak do końca, obejrzałam go sobie ze wszystkich stron, snując migawkowe domysły, kto komu i dlaczego go dał? kto i dlaczego się go pozbył? nie zabrałam, bo to zbyt cudza historia i nie mam na nią miejsca, ale to było ciekawe, bardzo ciekawe spotkanie z cudzością; ktoś miał zatem urodziny, myślę, że kobieta i może wkurzył ją ten napis, że niby jest zbyt interesowana, więc może to tylko nieudany prezent, a może przeciwnie - to był udany prezent, ale po czasie między nimi coś się zmieniło i nie dało się go zatrzymać, tego obrazu i tego chłopaka, więc wyrzuciła, z żalem, z niechęcią, bo nie do kontenera, ale tak delikatnie tuż obok, poza śmietniskiem, koło ściany, tam gdzie czysto, wyrzuciła, pozbyła się... bez przekonania, ale właśnie tak
sobota, 8 czerwca 2019
sobota, 25 maja 2019
absolutnie nie do... (Sorry Boys - "Absolutnie, absolutnie")
Absolutnie jest przedziwnie teraz, wszystko na raz się podziało, trochę mi trudno, trochę to jest czas byle jaki, ale przecież jakoś się jest i jakoś się trwa, Mała Mi dorasta i wyrasta, jest przedziwna i czasami nie dowierzam, że to ja ją w pewnym sensie stworzyłam, jestem dumna oczywiście, bo mądra jest i inna niż inni - bez obaw i wątpliwości, tymczasem w pracy... no cóż, walka z wiatrakami w pełni, chyba skończy się to na tym, że odejdę z mojej ukochanej szkoły, robiąc odrobinę huku, ale nie da się inaczej, inną opcja jest pójście na ustępstwa, na które pójść nie mogę i patrzenie na to, jak nieudolni urzędnicy marnują moją pracę, a ja się nie zgadzam się i niestety jedyną dostępną formą niezgody jest w tej chwili nieuczestniczenie, mimo to smutno jakoś, trudno i żal, bo na moich kościach stoi ta moja terapeutyczna szkoła, na moich emocjach, moim czasie, na moim życiu, i jest przez to mocno Moja, a muszę zostawić, wiadomo, że to tego trochę stresu, trochę zgrzytów, generalnie idę pod górę; w życiu w ogóle niby spokój, ale przecież wcale nie, i może tego brak mi najbardziej, chwili spokoju i żeby nie działo się nic, cholernie nie docenia się takich czasów bez "dziania się", kiedy one trwają, a teraz bardzo by się przydały
wtorek, 23 kwietnia 2019
drugi raz - VII Bieg do Pustego Grobu
drugi raz pobiegłam, bez specjalnej nadziei na wyniki, po prostu okoliczności są takie, że chciałam pobiec, może to jest jakieś podskórne pragnienie ucieczki od strajkowej rzeczywistości, a może tylko chcę samej sobie pokazać, że mam fizyczny potencjał ucieczkowy, że w razie czego mogę wstać, pobiec, uciec, jest w tym coś zupełnie naprawdę, dobrze mi to zrobiło, oderwałam się od codzienności, odbiegłam w innym kierunku, momentami mimowolnie wspominałam bieg sprzed trzech lat... i wszelkie jego okoliczności, wtedy było inaczej, mnóstwo rzeczy było inaczej, nawet ja byłam inna, w tym porównaniu jednak Teraz wypadło lepiej niż Wtedy i to chyba jest dobrze, to nawet jest jakiś sukces, skoro pomimo zatruwającego mi życie strajku Teraz nadal okazuje się lepsze
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
miasto z sennego marzenia - street art, Nowa Sól
być może zdjęcia tego nie oddają, ale mural jest bardzo ładny i jakby dodaje przestrzeni i oddechu całej okolicy, wygląda jak strzępek snu, a zarazem wiarygodna część miasteczka, teraz mam poczucie, że prawie mi się przyśnił, może to przez te pastele, a może mam takie nastroje, przyjemna rzecz w każdym razie
czwartek, 18 kwietnia 2019
co warto zapamiętać (puzzle)
strajk to dziwny czas, bardzo trudny, pełen napięć, przykrości, żalu, czas, który zmienił wszystko, zmienił nas, to jak siebie widzieliśmy, kim byliśmy dla siebie, jak siebie samych i innych postrzegaliśmy, wyszło z nas dobre i złe, mocne i słabe, nie lubię tego czasu, nie lubię tego, ile mnie on kosztuje i jak się w nim czuję, i nawet nie umiem do końca o tym opowiedzieć; przez te długie dni układaliśmy puzzle, dziś się skończyły, wszyscy przyszli popatrzeć, że wreszcie się udało i że takie fajne, kilka dni poleżą, układaliśmy je wspólnie i w czasie układania mówiliśmy tylko o tym, okazało się, że nie ma kilku kawałków, ale to nieważne, te puzzle to jedna z niewielu dobrych i miłych rzeczy z tego paskudnego czasu
sobota, 13 kwietnia 2019
rok, w którym pobiegłam półmaraton w Przytoku
w sumie uważam, że to był jakiś smutny bunt, bo okoliczności są średnie, więc chce się biec i odbiegać od tego, co jest, i jeszcze Andrzej mnie namówił i wiedziałam, że mogę się z nim zabrać, co nie było bez znaczenia, bo wygoda ma znaczenie, zwłaszcza po bieganiu, i tak - po wielu latach mijania się z Przytokiem - pobiegłam, nawet jestem siebie dumna, choć było mi ciężko, to jednak... no tak po prostu udało się, poza tym nie biegł ani Robert, ani Górka, nie umiem powiedzieć, czemu tak jest, ale zawsze spinała mnie myśl, że mogliby biec ze mną, wolałam, żeby ich nie było i NAPRAWDĘ nie rozumiem siebie w tych odczuciach, co zresztą chwilowo nie ma znaczenia, bo ich nie było, a ja byłam i pobiegłam
środa, 10 kwietnia 2019
tysiąc porzuconych rękawiczek - kaczy dziób w gwiazdki
moje wyczulenie na absurdy rzeczywistości chyba narasta, ta rękawiczka wydała mi się autentycznie zabawna, taki kaczy dziobek, jak z teatru cieni, poza tym to ładna rękawiczka, i na chwilę zapomniałam, że to wszystko z tymi rękawiczkami to jest przecież smutne, że to mi robi nostalgię
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















