niedziela, 30 kwietnia 2017

Mała Mi poleca (J.K.Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny")

Mała Mi w zachwyceniu pochłania kolejne tomy Harrego Pottera, czyta godzinami z zapałem godnym podziwu, z pokoju dochodzą tylko śmiechy i westchnienia, no i od czasu do czasu sygnał, że powinnam się wybrać po nowy tom, na fali tego szału Mała Mi z namaszczenie pożyczyła mi pierwszy tom serii, zatem czytam, książka jest dobra, dobrze napisana, spójna, prostym, ale nie prostackim językiem, z fantazją, wyraziste postaci, prawdziwie zabawne dialogi, lekkość, nienachalna, ale wyrazista dydaktyka i pozytywne wartości, bardzo uniwersalna tematyka, kawał dobrego pisarskiego warsztatu za tym stoi, przyznam, że czytam z przyjemnością, urokliwy i wartościowy piękny świat magii

J.K. Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny")
"Zawsze nazywaj rzeczy po imieniu. Strach przed imieniem wzmaga strach przed samą rzeczą."

"Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie."

sobota, 29 kwietnia 2017

"Tak mało wiemy o sobie nawzajem" (Ian McEwan "Amsterdam")

mam tę powieść od czasów studiów, ale jakoś póki co nie złożyło się, by do niej sięgnąć, aż do teraz, jest to McEwan bardzo typowy, jak zawsze przede wszystkim moralista i psycholog - opowieść jest w sumie o mężczyznach, choć gdzieś w jej tle oczywiście jest kobieta, zazdrość o nią, o jej wdzięk, ale tak naprawdę chodzi o mężczyzn i o śmierć, o przyjaźń i nienawiść, zaułki etycznych wyborów, wszystko napisane elegancko, jak to zwykle u tego pisarza, to mocno przemyślana historia, intelektualnie interesująca i jak zwykle - podziwiam, szanuję, doceniam, ale bez pełnego zachwytu, nie wiem czemu, może chodzi o ten chłód taktycznej, planowej powieściowej konstrukcji? to taka specyfika McEwana chyba, subiektywną sprawą jest, czy kogoś to porywa, czy nie; ale to rzeczywiście jest dobra powieść - oczywiście;

Ian McEwan "Amsterdam"

piątek, 28 kwietnia 2017

wielka nieobecna, czyli ja

Jest dziś absolutorium, a ja kompletnie chora i nie ma mnie na nim, pierwszy raz od 8 lat nie pożegnam maturzystów i nie odbędę z nimi rytualnego after party, trochę mi przykro. I jakoś tak dziwnie. Jakbym wyszła z domu i nie domknęła za sobą drzwi. Poza tym to ostatnie TAKIE absolutorium, z pompą i technikowymi klasami na pierwszym planie, od przyszłego roku nasze szkoły są osobne i absolutorium dla liceum będzie zapewne kompletnie inne, znowu widzę jak coś dzieje się ostatni raz, kolejna zmiana, kolejna inność, sezon zmian trwa kolejny już rok.
Żegnajcie maluchy. Najbardziej godną pamięci osobą w tym roczniku jest Krzyś - pracowity człowiek i szlachetna dusza, jestem dumna, że mogłam go uczyć.



czwartek, 27 kwietnia 2017

między nami dziewczynami

spotkanie w czekoladziarni z moimi ulubionymi, prawie utraconymi już z powodu pracowych roszad koleżankami, rany... jak przyjemnie i dobrze jest pogadać z kobietami, które mnie znają i rozumieją, które ja znam i rozumiem, do tego czekoladki, finezyjne herbatki, lody... strasznie fajnie było i jakoś przyniosło mi to ulgę, pociechę i wiele ogólnie pojętej fajności



środa, 26 kwietnia 2017

"co mam zrobić?!" ("Klient")

wspaniała psychodrama, a przy tym film niezwykle uniwersalny, bo niby dekoracje irańskie, ale historia mogła się zdarzyć wszędzie, napadnięta kobieta, zrozpaczony mąż, pragnienie zemsty, miłość i żal, przemoc i bezradność - jest to obraz niejednoznaczny emocjonalnie i moralnie, a przede wszystkim świetnie inteligentnie wykonany, bardzo mi się to podobało, cała ta gra niedopowiedzeń, zwłaszcza to, co zostaje w domyśle i elegancka emocjonalna powściągliwość, do tego dynamiczne, zmienne interakcje i w tle trwające próby do przedstawienia "Śmierć komiwojażera", które wspaniale towarzysza głównemu wątkowi, punkt kulminacyjny ma ślepe zaułki, pewne przeciągnięcia, ale jako całości jest to kawał dobrego kina i aktorstwa

wtorek, 25 kwietnia 2017

jestem głupim człowiekiem

straciłam czujność i podobnie jak kilkadziesiąt innych osób dałam się zmanipulować dziś jak małe dziecko i pozwoliłam by moim rękoma zrobiono komuś nawet nie tyle krzywdę, co dotkliwą przykrość, za późno się zorientowałam, po prawdzie tez nie mogłam uwierzyć w tak niczym nieuzasadnioną, bezsensowną podłość, teraz otrzepując się ze wstrętem z błocka i niesmaku, przepraszam za moje gapiostwo i patrzę, jak by tu się temu paskudztwu przeciwstawić i coś wymyślę... tymczasem fragment powieści Żulczyka, pokazywałam go już, ale tak straszliwie pasuje, że ku pamięci zajrzałam do niego jeszcze raz, bo jestem głupim, durnym człowiekiem, no jestem...

J. Żulczyk "Instytut"

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

autoanaliza Małej Mi

Mała Mi miała zwizualizować w szkole swój stan ducha i umysłu, i zwizualizowała....
że się boi pająków - wiem, że ma kryzysy egzystencjalne (świat się skończy, nic nie ma sensu) - wiem, że kocha rodzinę - wiem, że lubi ludzi - wiem, że matma jest najważniejsza - wiem, ale depresja? buty mi spadły..... pełna niepokoju spytałam, co znaczy ta depresja i... tako rzekła Mała Mi: "To wtedy jak się zamykam w sobie i myślę, po co?, dlaczego? porządna depresja nigdy nie jest zła, jak sobie raz wymyślisz wszystkie złe myśli, to potem masz spokój na tydzień" - ponownie buty mi spadły....