spacerowałam, bo ja w ogóle dużo chodzę, nie mam samochodu i nie brak mi go, więc wszędzie chodzę, ale nie zawsze dlatego, że idę gdzieś, czasami po prostu tylko idę, także dziś szłam i były tam grzyby, trujące, ale ładne, wystarczająco ładne, żebym się zatrzymała
sobota, 19 października 2019
piątek, 18 października 2019
Aneta Krasińska "Gdy nadeszło życie" - book tour 5
,,Gdy nadeszło życie,, Aneta Krasińska
To powieść bardzo kobieca i mocno w kobiecości osadzona, postrzegam ją jako wartościową obyczajową literaturę dla kobiet, choć mężczyzna też byłby pożądanym czytelnikiem.
Bohaterowie ,,Gdy nadeszło życie,, to grupa przyjaciół, którzy spotykają się na 40. urodzinach Marceliny, większość z nich zna się od czasów licealnych, lubią się i wspierają, dobrze się razem czują, ale w tej części cyklu Krasińskiej kluczową postacią jest Magda - pewna siebie, przedsiębiorcza, niezależna kobieta, której tuż przed czterdziestką przydarza się nieplanowana ciąża z mężczyzną, który skrycie kocha się w niej od czasów licealnych. Bardzo podoba mi się w tej powieści dygresyjna, pełna retrospekcji kompozycja. Bohaterów poznajemy podczas urodzinowego spotkania i wydarzeń tuż po nim, ale w międzyczasie każdy z nich zostaje jakby dopuszczony do głosu, poznajemy ich wspomnienia i tajemnice z przeszłości, które pojawiają się pod wpływem bieżących wydarzeń i rozmów, i nadal wpływają na ich życie. Dzięki temu to kameralne grono ludzi dość szybko staje się dla czytelnika grupą interesujących go znajomych, a ich doświadczenia, kłopoty, przeżycia są na tyle uniwersalne, że można się w nich przejrzeć i odnieść je do własnego życia. Szczególnie wartościowe są tu przeżycia Magdy, która ma zostać lada dzień matką, a tym co jej towarzyszy jest narastający niepokój i irytacja. Nie ma tu żadnych cukierkowych wizji macierzyństwa i ciąży. Jest po prostu prawda. Młode kobiety, które chcą mieć dzieci powinny tę powieść przeczytać, żeby zdawały sobie sprawę, że bycie matką to duże wyzwanie, dla ciała, dla emocji, nawet dla psychiki. Jest w tej powieści kobieta w ciąży, która fizycznie słabo ją znosi, jest matka bliźniąt, która sama musi borykać się z ich wychowaniem i jest matka nastolatka. Warto dodać, że te postaci kobiece w swojej psychologii i rozterkach są bardzo prawdziwe, nie ma tu idealnych matek, są kobiety, które bardzo się starają, pomagają sobie, mają jednak swoje problemy i wątpliwości. Nie na tym kończą się jednak walory edukacyjne ,,Gdy nadeszło życie,,. W toku akcji pojawia się problem nietolerancji wobec związków nieheteronormatywnych i jest on bardzo mądrze i z dużą wrażliwością ukazany w dialogu przy urodzinowym stole. Poza tym pojawia się wątek problemów, z którymi boryka się polska służba zdrowia, niby w tle, ale jest. Rzecz istotna - psychologicznie i na płaszczyźnie relacji jest to w ogóle opowieść bardzo rzetelna.... są oddane sobie przyjaciółki, są związki partnerskie na różnych etapach rozwoju, są relacje rodziców i dzieci, powieść niby nie za długa, a te wszystkie relacje udaje się autorce pokazać i wiarygodnie zbudować. Oczywiście nie zawsze psychologia danej postaci czy relacji jest równie wyczerpująca, ale warto wziąć pod uwagę fakt, że powieść jest częścią serii, więc być może inne części dopowiadają elementy, których brak w ,,Gdy nadeszło życie,,.
Pewnym zgrzytem były dla mnie postaci męskie, które przy bardzo ciekawych postaciach kobiecych wypadają blado, tych mężczyzn się za bardzo nie zauważa. Nawet Darek, partner głównej bohaterki jest zarysowany na tyle powierzchownie, że oprócz nadmiernego zdominowania przez matkę, trudno w sumie wskazać jakieś cechy determinujące tę postać, to nie jest bohater, którego los odbiorcę obchodzi, może dlatego, że widzimy go przez większość czasu oczyma kobiet, a dla nich jest on po prostu osobą drażniącą. Ostatecznie jego związek z Magdą wydaje się być związkiem z rozsądku i miłosne wyznania czy nawet namiętność, która pojawia się między bohaterami powieści w Epilogu po prostu dziwią, bo nie wynikają z dynamiki i dotychczasowego rozwoju ich relacji, które upływają pod znakiem ,,różnic nie do pogodzenia,,.Ogólnie rzecz biorąc mężczyźni to postaci z tła, asystują kobietom, ale sami w sobie nie mają znaczenia, nie przywiązujemy się do nich (pewien wyjątek stanowi chyba tylko para homoseksualistów).
Trzeba jednak docenić, że powieść jest ładnie napisana. Lekkie dialogi, dobrze prowadzona narracja (choć dygresyjny tok fabuły i przenikanie się wspomnień postaci niekiedy lekko zgrzyta, gdy dość często zmieniana jest perspektywa postrzegania świata), na płaszczyźnie stylu zdarza się autorce nieco patetyczne słownictwo, zwłaszcza gdy mowa o emocjach, ale generalnie powieść czyta się przyjemnie.
,,Gdy nadeszło życie,, to dobra powieść obyczajowa, przede wszystkim o kobietach i dla kobiet, bardzo uczciwa w ich opisie, bardzo rzetelna gdy dotyczy ich przeżyć i doświadczeń. Także dla mnie stała się ona okazją do wielu wspomnień. Każda czytelniczka może odnaleźć w niej coś o sobie lub dla siebie. Mężczyznom natomiast warto polecić powieść jako szansę na lepsze zrozumienie kobiecego świata.
Za możliwość przeczytania powieści dziękuję organizatorce book tour Ewelina Kwiatkowska-Tabaczyńska
wtorek, 15 października 2019
między innymi trzyma mnie tu też ta złota jesień
trwa złota polska jesień, co w tej chwili ozdabia mi rzeczywistość, ponieważ poza tym świat nie jest ładny, myślę, że żyję w brzydkim i okrutnym świecie, w którym dzieje się źle i myślę tak od dawna, nie ma to zbyt wiele wspólnego z moi osobistym światem, ale jest to raczej refleksja globalna i zawodowa, ekologiczna, polityczna, edukacyjna, zaczynam chyba mieć wysoce nihilistyczny światopogląd i w tym wszystkim pojawiła się ta złotem kapiąca jesień, piękna oczywiście, urastająca do jednej z tych rzeczy, które zatrzymują mnie w Polsce, choć jest ona coraz trudniejszym miejscem do życia i boli mnie mój strach przed tym, co nas tu czeka
poniedziałek, 14 października 2019
desperacja i rozpacz ("Joker" i wideorecenzja Tomasza Raczka)
jestem pod wielkim wrażeniem tego filmu, ale recenzję zostawiam Tomaszowi Raczkowi, który powiedział w zasadzie wszystko, co mi się pomyślało, w dodatku powiedział też więcej niż mi się pomyślało, a ja się z nim po prostu zgadzam, to jest film boleśnie aktualny i bardzo dobry; to nie jest film o szaleństwie, nie jest to film o chorobie psychicznej, to film o desperacji, samotności, upodleniu, cierpieniu, przemocy i upokorzeniu, o serii większych i mniejszych podłości wyrządzanych bezbronnemu człowiekowi przez zwykłych ludzi, które w końcu sprawiają, że on wybucha, to jest doświadczenie dostępne dla każdego, każdy ma swoje granice, każdy bywa o krok od ich przekroczenia, każdy bywa zdesperowany, myślę nawet, że Joker możne być takim everymanem naszych czasów, bo jego szaleństwo jest ogólnodostępne, bo świat, w którym żyje mocno przypomina nasze (także polskie) Tu i Teraz, świetna muzyka, genialna rola Phoenixa, cudowne zdjęcia, mądra reżyseria, niezwykłe kino psychologiczne, ale też bolesna metafora naszego świata, film pełen okrucieństwa, ale przede wszystkim takiego okrucieństwa w relacjach, pełen zwykłych skurwysyństw, które ludzie sobie robią, które się im robi w społeczeństwie, będę o tym teraz myślała, bo nie umiem i nie chcę się od tego filmu odkleić.... schyłek, anarchia, bunt i ból, tak jest, tego doświadczamy
- Dlaczego od szaleńca wymaga się, aby zachowywał się jak normalni ludzie?
****
Do psychiatry:
- Ludzie mnie teraz zauważają. Do dziś dnia nie byłem pewny czy istnieję. (...) Ale pani mnie nie słucha. Pani mnie nigdy nie słucha. Ciągle tylko "Jak się czujesz?", "Czy masz jakieś czarne myśli?". Mam tylko czarne myśli, ale Pani mnie nie słucha. Mówię Pani, że do dziś nie byłem pewny czy istnieję, a Pani nie słucha.
piątek, 11 października 2019
Natalia Murawska "Wszystkie nuty życia" - book tour 4
"Wszystkie nuty życia" Natalii Murawskiej - tym razem w ramach book tour trafił mi się romans i choć średnio lubię ten typ literatury, to muszę przyznać, że była to książka po prostu bardzo przyjemna....
***** najpierw jednak kwestie formalne... za możliwość zapoznania się z książką dziękuję organizatorce całego czytania:pani Sylwii, czyli blogerce prowadzącej "Z książką na kanapie" oraz autorce Natalii Murawskiej, którą uważam za przemiłą postać *****
główni bohaterowie to Majka i Mikołaj, łączy ich to, że oboje przeżyli niedawno (w perspektywie roku) coś trudnego, były to dwie różne sytuacje, ale efekt jest zbliżony, każde z nich przeżywa wielkie poczucie straty, poczucie winy, gniew, każde tkwi w swego rodzaju kryzysie zaufania do ludzi, świata i samego siebie, to ich łączy, ale im nie pomaga jako parze, spotkają się i... ze względu na to, że oboje są dość straumatyzowani, to ich znajomość nie wydaje się dobrze rokować, pomimo dużej wzajemnej fascynacji, przeszłość nadal się ciągnie za nimi, wpływa na ich zachowania, wybory, reakcje, a jednak zaczynają razem wspólne życie.... podejmują ryzyko, na które w gruncie rzeczy zupełnie nie są gotowi i tak naprawdę czytelnik (tak samo jak bohaterowie) długo nie wie, uda im się, czy nie?
w powieści jest wiele zróżnicowanych emocji, często na granicy pewnej egzaltacji, dużo jest "na zawsze", "do końca świata", dużo romantycznych gestów i scen jak z sennego marzenia młodziutkiej kobiety, która ma bardzo idealistyczne wyobrażenie o miłości i związkach, niektóre cierpienia bohaterów czynią w opisie wrażenie dość histerycznych i nadmiernych, nie zawsze do końca ufam temu nadmiarowi, jest po prostu w tej opowieści na płaszczyźnie uczuć sporo naiwności, ale z drugiej strony jest to naiwność, która mieści się w konwencji gatunku, romans ma przecież trochę cukrować świat i jeśli robi to ładnie, to być może nie warto zanadto się tego czepiać, poza tym oprócz tego - w międzyczasie romantycznych uniesień - można we "Wszystkich nutach życia" znaleźć wiele uniwersalnych refleksji, głównie dotyczących tego, jak człowiek przeżywa rzeczywistość, jak postrzega świat i siebie w tym świecie, jak boryka się z różnymi emocjami i czym one są dla niego, a te refleksje, często mające charakter rozbudowanych sentencji, czy wręcz dłuższych, prawie filozoficznych przemyśleń są bardzo niekiedy trafne, niebanalne, psychologicznie naprawdę ciekawe i świadczą o dużej humanistycznej wrażliwości autorki;
przede wszystkim jednak podoba mi się w tej powieści staranność, z jaką autorka podeszła do prezentowanej opowieści, żadnych zbędnych wątków, przypadkowych scen, płytkich rozmów, rwących się wątków - wszystko celowo współgra, aby stworzyć jak najwnikliwszy obraz relacji między dwojgiem ludzi, ale także dość dokładny portret psychologiczny każdego z nich, oczywiście oboje są młodzi, piękni, utalentowani - to jest totalna romantyczna sztampa typowa dla powieści tego typu - ale za to sposób opisu tych ludzi, bardzo mądre prowadzenie ich przez różne etapy znajomości, to już jest jednak osiągnięcie i kwestia dużej uważności autorki - żadnych skoków, żadnych niezrozumiałych decyzji, ich relacja rozwija się naturalnie i bardzo autentycznie, przekonująco, tym postaciom i ich emocjom czytelnik ufa i między innymi dlatego śledzi je z zaangażowaniem;
w powieści jest wiele zróżnicowanych emocji, często na granicy pewnej egzaltacji, dużo jest "na zawsze", "do końca świata", dużo romantycznych gestów i scen jak z sennego marzenia młodziutkiej kobiety, która ma bardzo idealistyczne wyobrażenie o miłości i związkach, niektóre cierpienia bohaterów czynią w opisie wrażenie dość histerycznych i nadmiernych, nie zawsze do końca ufam temu nadmiarowi, jest po prostu w tej opowieści na płaszczyźnie uczuć sporo naiwności, ale z drugiej strony jest to naiwność, która mieści się w konwencji gatunku, romans ma przecież trochę cukrować świat i jeśli robi to ładnie, to być może nie warto zanadto się tego czepiać, poza tym oprócz tego - w międzyczasie romantycznych uniesień - można we "Wszystkich nutach życia" znaleźć wiele uniwersalnych refleksji, głównie dotyczących tego, jak człowiek przeżywa rzeczywistość, jak postrzega świat i siebie w tym świecie, jak boryka się z różnymi emocjami i czym one są dla niego, a te refleksje, często mające charakter rozbudowanych sentencji, czy wręcz dłuższych, prawie filozoficznych przemyśleń są bardzo niekiedy trafne, niebanalne, psychologicznie naprawdę ciekawe i świadczą o dużej humanistycznej wrażliwości autorki;
przede wszystkim jednak podoba mi się w tej powieści staranność, z jaką autorka podeszła do prezentowanej opowieści, żadnych zbędnych wątków, przypadkowych scen, płytkich rozmów, rwących się wątków - wszystko celowo współgra, aby stworzyć jak najwnikliwszy obraz relacji między dwojgiem ludzi, ale także dość dokładny portret psychologiczny każdego z nich, oczywiście oboje są młodzi, piękni, utalentowani - to jest totalna romantyczna sztampa typowa dla powieści tego typu - ale za to sposób opisu tych ludzi, bardzo mądre prowadzenie ich przez różne etapy znajomości, to już jest jednak osiągnięcie i kwestia dużej uważności autorki - żadnych skoków, żadnych niezrozumiałych decyzji, ich relacja rozwija się naturalnie i bardzo autentycznie, przekonująco, tym postaciom i ich emocjom czytelnik ufa i między innymi dlatego śledzi je z zaangażowaniem;
miło zaskoczyła mnie też narracja i kompozycja powieści, rzeczy bardzo zaniedbywane przez liczne obecnie na polskim rynku autorki romansów, które zwykle poprzestają na chronologicznym odtworzeniu wydarzeń z punktu widzenia trzecioosobowego narratora, u Murawskiej pierwszoosobowa narracja w podziale na rozdziały oddaje głos naprzemiennie dwójce kluczowych postaci - Majce i Mikołajowi, co daje ciekawy efekt, bo śledzimy rozwój ich znajomości niemal jednocześnie z punktu widzenia każdego z nich, co więcej poznajemy ich obawy, emocje, myśli i wspomnienia, i tu pojawia się ciekawy zabieg graficzny: skryte myśli postaci, takie komentarze, które człowiek wyszeptuje zwykle tylko do siebie i zatrzymuje gdzieś na obrzeżach świadomości pisane są kursywą, daje to taki efekt, jakbyśmy uczestniczyli w najgłębiej skrywanym życiu wewnętrznym bohatera, podobny zapis mają też najcenniejsze lub najtrudniejsze wspomnienia obojga postaci z przeszłości, jest to niby prosty zabieg, a tworzy pewną atmosferę intymności w poznawaniu kluczowych dla powieści bohaterów;
drugi plan i tło powieściowe też wypadają jednak trochę zbyt cukierkowo, wypełniają je poprawnie zbudowane postaci, czyli rodzina, bliscy, krewni i przyjaciele obojga bohaterów, jak jeden mąż są to przesympatyczne, cudowne osobowości: wyrozumiałe, mądre, wspierające, wrażliwe, dojrzałe, wręcz terapeutyczne w swoich działaniach i słowach, jest w tym jakaś przesadna jednowymiarowość, która przesładza cały obraz i go odrealnia, mało się dzieje na tym drugim planie, np. wątek Szymona i Amelki, przyjaciół bohaterów głównych, którzy też w tym samym czasie się poznają i zakochują został całkiem zaniedbany, choć we wstępnej fazie powieści wydawał się być obiecująco rozbudowywany; nie wiemy kim też jest Borys i czemu pomaga Mikołajowi, jego motywacje są całkiem niejasne; świetną postacią jest siostra głównego bohatera, ale i ona mogłaby być mniej jednoznaczna, to swego rodzaju siostra wzorcowa, ale przecież także młodziutka wysportowana niegdyś dziewczyna, która niedawno przeżyła dramatyczny wypadek, w wyniku którego definitywnie musiała przesiąść się na wózek, gdzie są jej problemy, jej przeżycia? psychologicznie bardzo wzbogaciłyby one wątek główny, poza tym bohaterka radzi sobie ze swoją sytuacją o wiele za dobrze, by było to wiarygodne, zachowuje się jak dojrzała kobieta, a nie nastolatka, która dopiero co uległa poważnemu wypadkowi, jako osobowości jest to dobrze zbudowana, wartościowa postać, ale jeśli połączyć tę osobowości z jej wiekiem, sytuacją życiową, to nie jest to postać wiarygodna, choć niewątpliwie przesympatyczna;
no i kilka drobiazgów, które sprawiły, że generalnie powieść wydała mi się przyjemna i sympatyczna: - motyw nadgarstków, obsesyjnie pojawiający się w scenach romantycznych, bohaterowie dotykają nadgarstków, trzymają się za nadgarstki, mają coś na nadgarstku, robią sobie tatuaż także na... nadgarstku.... no szaleństwo, początkowo uważałam to za jakieś natręctwo, ale później uznałam to za swego rodzaju "smaczek" i już tylko wypatrywałam kolejnych scenek z nadgarstkiem;
- świetne dowcipne dialogi, lekkie, młodzieńcze, pełne dynamiki, i to nie tylko pomiędzy głównymi postaciami, to one tworzą taki klimat lekkości, naturalności, radości, są bardzo urokliwe;
- psychologiczna wnikliwość, czasami niestety bywa wręcz kliniczna, tzn. są postaci, które jakby nazbyt podręcznikowo realizują pewne traumy czy toksyczne zachowania (tu zwłaszcza rodzina Kostka), ale generalnie wszelkie ataki paniki, obsesje, opisy zachowań, które są odbiciem aktualnego stanu psychicznego bohatera, sam fakt, że postaci szukają pomocy, terapii, pracują nad sobą, to wszystko jest cenne, bo z jednej strony pozwala tych bohaterów rozumieć, ale przede wszystkim poznawczo dla czytelnika to ma cenny walor, pokazuje, że człowiek może mieć poważne problemy, trudne przeżycia, ale że może szukać z nich wyjścia i że może się to udawać, że korzystanie z pomocy w takich razach to rzecz normalna i słuszna;
podsumowując..... "Wszystkie nuty życia" Natalii Murawskiej - przyjemna, wciągająca, ładnie napisana bajka, nieco naiwna, nieco zbyt czarno-biała, ale też pełna wdzięku romantyczna.... bajka
środa, 2 października 2019
znalazłam wiersz o ciemności
zawsze bałam się ciemności, w Empiku przeglądałam książkę i znalazłam wiersz o jej oswajaniu, mocno wątpię, aby mógł on przełamać moje atawistyczne lęki, ale jest w nim coś
wtorek, 1 października 2019
Diana Brzezińska "Będziesz moja" - book tour 3
Diana Brzezińska ,,Będziesz moja,, - to obiecujący początek serii.
Powieść pani Diany Brzezińskiej podoba mi się z wielu względów, jest to rasowy kryminał z wątkiem romantycznym, ale przede wszystkim po prostu dobrze napisana książka.
Zacznę od tego, że język narracji jest przezroczysty, co oczywiście w utworze tego typu jest zaletą. Eleganckie, poprawne zdania, bez gramatycznych czy stylistycznych zgrzytów sprawiają, że czyta się lekko, a odbiorca bez reszty może skupić się na fabule. Warto też docenić, że ,,Będziesz moja,, jest utworem szanującym inteligencję czytelnika. W zakresie prawa, kryminalistyki, medycyny sądowej, psychologii autorka bez wątpienia dysponowała sporą wiedzą oraz przeprowadziła solidny reasarch i to zwyczajnie widać, bo wypowiedzi bohaterów, zależnie od tego, jaką dziedziną się zajmują, mają solidny merytoryczny fundament. Sprzyja to oczywiście budowaniu powieściowej iluzji, autorka dzięki swojej rzetelności powołuje do życia świat, w który czytelnik może uwierzyć, co więcej jest to świat, który go interesuje i przekonuje. Innym walorem na płaszczyźnie narracji jest to, że pani Brzezińska unika błędu typowego dla wielu autorów współczesnych powieści kryminalnych i obyczajowych - nie zaniedbuje miejsca akcji. Szczecin w jej powieści jest miastem, które stanowi zauważalne tło, a zarazem ramę dla opisanych wydarzeń. Przyznam, że jest on opisany na tyle korzystnie, że chciałabym tam po prostu pojechać w celach turystycznych, mimochodem więc ,,Będziesz moja,, promuje miasto, które jak się wydaje autorka darzy sentymentem.
Oczywiście w kryminale kluczowa jest intryga, seria morderstw, których tajemnicę usiłują odkryć bohaterowie: Wilcze Klony, czyli bracia Krystian (policjant) oraz Przemek (prokurator) i profilerka Ada. Da się zauważyć, że fabuła jest przemyślana i autorka umiejętnie prowadzi przez nią czytelnika, wszelkie wydarzenia, decyzje, odkrycia powoli zazębiają się i tworzą kompletną konstrukcję, nie ma tu ślepych uliczek i zbędnych wątków, które wiodłyby donikąd. To jest zaleta, wskazująca na to, że utwór ma dopracowaną fabułę, ale w swoim prowadzeniu czytelnika za rękę niekiedy Diana Brzezińska idzie za daleko, daje za mocne sygnały, dla uważnego odbiorcy liczne elementy tej układanki przedwcześnie stają się jasne. Nie umniejsza to pewnej ekscytacji, z którą czyta się powieść, bo sam pomysł na kryminalną zagadkę jest wystarczająco niebanalny i wciągający, ale też nie ma efektu zaskoczenia. Wydarzenia układają się w sposób, którego można się domyślić i jest tak zarówno na płaszczyźnie sensacyjnej, jak i romantycznej utworu. Pomimo tego... jest to powieść ciekawa, co warto podkreślić, precyzyjnie zbudowana, w zakresie fabuły sprawnie i dynamicznie prowadzona. Duża jest w tym rola kompozycji. Utwór podzielono na rozdziały i krótkie podrozdziały, poznajemy w nich różne postaci oraz ich punkty widzenia, bohater, którego żegnamy pod koniec jednego rozdziału często nie pojawia się od razu na początku następnego, co wprowadza drobne zaskoczenia, ale przede wszystkim stanowi o bogactwie psychologicznym i dynamice całego utworu.
No i postaci... pisarka poświęca zbudowaniu ich wiele uwagi. Po kilkudziesięciu stronach są to już dla odbiorcy na tyle wyraziste osobowości, że zaczynają budzić emocje. Kluczowa jest tu Ada, profilerka pracująca w policji, nieszablonowo myśląca, oryginalna, ładna, bystra - postać, która budzi sympatię, za jej sukces trzyma się kciuki. Wydaje się, że jest to też postać bliska autorce, bo to jej poświęca ona najwięcej uwagi, ją najwnikliwiej konstruuje. Generalnie w ,,Będziesz moja,, mamy o bohaterach dużą wiedzę, widzimy ich w pracy, w sytuacjach osobistych, znamy sposób myślenia, przeżycia, przeszłość, talenty, zainteresowania, uczestniczymy w ich problemach, do tego dochodzą relacje między bohaterami, które bywają trudne i rzec można rozwojowe, w każdy razie stwarzają ciekawe perspektywy dla dalszych części serii. Jako zaletę traktuję fakt, że autorka nie zaniedbuje postaci drugiego planu, je też czytelnik ma szansę poznać i zrozumieć (nie wszystkie w tym samym stopniu, ale rzeczywiście nie ma tu postaci papierowych, zbudowanych trzema zdaniami), a w tym - co jest bardzo cenne - także sprawcę opisanych zbrodni i jego ofiary. Jedynym co może przeszkadzać jest pewna posągowa stereotypowość niektórych bohaterów. Najmocniej dotyczy to chyba Krystiana Wilka, który jest mieszanką typowego macho z buntownikiem bez powodu, przydałyby się tej postaci rysy nietypowe dla tego schematycznego, choć urokliwego wizerunku. Podobnie mąż głównej bohaterki - mocno klasyczny szowinista, który rozwija się zbyt przewidywalnie i staje się postacią aż nazbyt jednoznaczną. Generalnie jednak galeria bohaterów ,,Będziesz moja,, to grupa ludzi, których dalsze losy chce się poznać i których przeżycia odbiorca śledzi z prawdziwym zainteresowaniem.
Podsumowując, powieść ,,Będziesz moja,, Diany Brzezińskiej jest godna polecenia, kiedy skończyłam czytać odkryłam też bez zaskoczenia, że chętnie sięgnę po kolejną część serii.
Za możliwość przeczytania dziękuję autorce oraz Ewelina Kwiatkowska-Tabaczyńska, organizatorce book tour.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























