sobota, 7 listopada 2015

Ocean`s Eleven dla początkujących ("Rabusie fistaszków")

Mała Mi bawiła się przednio, ale Mała Mi zawsze bawi się przednio, ja troszkę walczyłam ze snem, ale bajka w sumie sympatyczna, choć także mocno niepedagogiczna. Okazuje się, że złodziej to ten, co bywa dobry, bohaterski, sympatyczny, a jego działanie nie tyle można usprawiedliwić, co wręcz poprzeć. W sumie jest to taki trochę film kryminalno-gangsterski dla dzieci, a wszystko w klimacie Las Vegas, mnie mocno kojarzył się z udziecinnioną, kreskówkową wersją Ocean`s Eleven (grupa cwaniaków kontra wredny wyzyskiwacz, wiadomo przecież, kto musi wygrać), filmu, który zresztą autentycznie lubię. Kultową postacią jest krecik w meloniku - nawet tylko dla niego warto bajkę zobaczyć. 
Przede wszystkim: dobry dzień z Małą Mi - odnotować.

czwartek, 5 listopada 2015

słabość do ładnych niedokończonych opowieści ("Zmyśleni" Piękniewska)

jestem sentymentalna i mam słabość do pięknych opowiastek,
czasami sama jestem ich bohaterką, a czasami wcale nie, bywam ich autorką lub tylko odbiorcą,
to zależy, od przypadku, od serii przypadków,
ale żadnej dobrej opowieści nie odbiera to jej ulotnego uroku, przecież;
i właśnie:
mam w domu pęknięty kubek, którego nie umiem wyrzucić, a z którego nie wiedzieć kiedy wyrosło silne i bujne przekonanie, że stałam się bohaterką historii pisanej palcem na wodzie, 
opowieści, w której wszystko jest zupełnym zmyśleniem zawieszonym w potencji i niepewności;
stoję, przyglądam się, hamuję, myślę sobie: ładna rzecz, trochę szkoda, mogło być zupełnie inaczej, wszystko we mnie mówi mi, że mogło być inaczej, ale... nie jest i raczej nie będzie;
powiedz: pa; i tak mówię: pa;
to jest właśnie opowieść pięknie i skończenie niedokończona

środa, 4 listopada 2015

paradoksy i inne zajęcia

Byłam na kursie, na którym metodą wykładu (bardzo nudnego, bardzo długiego) tłumaczono mi, jak aktywizować i motywować uczniów.... hm... czemuż to ach czemu nie w praktyce? jakże łatwo się opowiada, jakże trudno wykonuje... bywa; 
wyniosłam jednak z tego spotkania: ciekawą ideę zeszyto-podręcznika, która mi się spodobała i z którą mocno mi po drodze; przekonanie, że jestem jednak kinestetykiem bardziej niż wzrokowcem i rysunek, taki tam, rysunek zabijający nudę...


wtorek, 3 listopada 2015

czas i odległość - relacje/kalkulacje

jestem wielbicielem przestrzeni, której ufam bardziej niż czasowi, w której mocniej i trwalej się osadzam, a jednak powiedziano mi ostatnio: przecież odległość to tylko czas potrzebny do jej pokonania, to czas, który jesteś gotów oddać, poświęcić - genialnie proste - pomyślałam - nawet dla wielbicielki przestrzeni - genialnie proste, choć niczego to nie rozwiązuje, niczego nie zamyka, a jednak... narusza mi to perspektywę, skłania do (ponad)czasowych kalkulacji

poniedziałek, 2 listopada 2015

nieustalone z góry (Cunningham "Królowa śniegu")

Czytam. Podoba mi się. Drobne zdarzenia, magia. Nie są to "Godziny"... były bardziej spójne, ale i ta powieść, baaaardzo Cunninghamowska, bardzo specyficzna, nie wszystko jest tym, czym się wydaje, a nawet największa miłość to tylko na pół dzielona samotność, a każdy gest znaczy nieskończenie wszystko, bezbrzeżnie nic, totalnie nie to, co się wydaje. W sam raz na jesień. 
Oczywiście wyławiam słowa, które znaczą coś szczególnie dla mnie, bo jak zawsze czytam ograniczona przez mój subiektywizm ("czas jest zawsze puentą", "moja mojość"...). Nie wiem, co mam myśleć ostatnio, a przecież zwykle wiem.


niedziela, 1 listopada 2015

biegnąc na nowo

pierwszy raz po chorowaniu, pierwszy raz w listopadzie, pierwszy raz od dawna trasą Parszywej 12ki, biegłam przez las i było wspaniale, endorfinowy szok, słońce przeświecało przez drzewa snopami światła, jak w gotyckich katedrach, złota jesień, mgła i wilgoć, wszystkie moje sekrety mknące mi przez głowę nagle ułożyły się w mozaikę, w jakąś celową całość, ostre powietrze, ból w mięśniach, parząca żółć; każdy krok bezwysiłkowo i tak łatwo;
 myśl, myśl... jest listopad i coś ci się przytrafi

********

- Twoje życie należy tylko do ciebie. Jesteś ciągle taka młoda, wszystko jest możliwe. Jestem z ciebie bardzo dumna i kocham cię - powiedziała mi dziś moja matka. No... no... no...