wtorek, 7 października 2014

Co stało się kwiatom? - ocieranie się [*]


Trwa rozpacz zbiorowa, którą rozumiem, ale której nie dowierzam, bo prawdziwie rozpacza się dyskretniej, bo codziennie umieramy, choć nie wszyscy jesteśmy równie widoczni, co ludzie znani i piękni, nie ujmuje to oczywiście żadnej śmierci dramatyzmu ani definitywności, niczego nie zmienia ani nie umniejsza.  Żal mi Marylki ze "Złotopolskich", dziewczyny w moim wieku, także dlatego, że nawet mieszkałyśmy kiedyś niedaleko i widywałam ją, kiedy jej córka była jeszcze bardzo mała, zatem rzeczywiście czuję, jak to odejście się o mnie otarło i zawiało mi chłodem po kościach. Szkoda, była to postać sympatyczna. Zostały dzieci - szkoda tym bardziej. Trudna ta jesień. Jesienią można tylko spadać i więdnąć. Coś się dzieje z kwiatami.

poniedziałek, 6 października 2014

opresje świata vs. genialny Keith Jarrett (The Köln Concert Part I)


Zaraziła mnie Keithem Marta, Keith jest stary, koncert w Kolonii starszy niż ja nawet, ale działa cuda, bo nagle wszystko, co lepkie jest nieważne, i małość rzeczy martwych i żywych znikoma dotykalnie. Jest przyjemnie. Czy raczej po prostu jest w porządku.

niedziela, 5 października 2014

o nieodchodzeniu

kiedy byłam dziewczyną, nastolatką, czyli kiedy byłam niebezpiecznie młoda, nałogowo i bezsensownie przepisywałam wiersze, oczywiście tylko te ważne, oczywiście tylko te ważne dla mnie, tułając się po świecie ocaliłam tamte stare zeszyty z wierszami jako jedną z niewielu rzeczy, które udało mi się zachować z dawnych czasów, co chyba oznacza, że są cenne dla mnie, przeglądam je czasami, zwykle czegoś tam szukam, także teraz, i właśnie ta Bronte, która tłumaczy mi nagle, czemu tak jest i czemu czasami nie daje się inaczej, bo noc, bo burza, bo nie mogę


WOKÓŁ MNIE TRWA NOC POCIEMNIAŁA (E. Bronte)

Wokół mnie trwa noc pociemniała,
Dzikie wiatry owiewają chłodem,
Lecz mnie moc zaklęcia związała
I nie mogę odejść, nie mogę.

Pod śniegiem drzewa - olbrzymy
Pochylają gałęzie nad drogę,
Szybkiej burzy nic nie zatrzyma,
A jednak odejść nie mogę.

Chmura za chmurą nade mną,
Pustkowie za pustkowiem spodem.
Nie poruszy mnie straszliwa ciemność,
Nie chcę odejść, odejść nie mogę.




sobota, 4 października 2014

zauważanie jesieni (podejście pierwsze)

uparłam się, że nie przemknie mi jesień, naprawdę więc próbuję ją łapać, tak trochę, znoszę do domu kasztany i włoskie orzechy, nawet liście i nie wpadam w rozpacz, bo przecież do listopada jeszcze trochę czasu, co dziwne ta pogoń rzeczywiście przynosi mi pocieszenie i pozwala nie wywalić się w biegu, i to tylko dlatego, że chwilami jest ładnie, a ja patrzę








piątek, 3 października 2014

kot doniczkowy vs. czarne koty

złota polska jesień, a mnie wyhodował się kot, w doniczce z truskawkami wykiełkował i było to po prostu śmieszne i fajne, i zauważyłam nawet słońce na balkonie dzięki mojemu głupiemu kotu, tymczasem poza tym wszystkim ciągle wszędzie biegają te straszne czarne koty, przez drogę, codziennie, smugi czarnych małych i większych podłości, których autorem potencjalnie może być każdy, topię je dziś w różowym winie, okropne paskudy, nawet Mała Mi przyniosła ich trochę ze świata, tym gorzej dla świata



czwartek, 2 października 2014

majsterkowanie przy jednorożcu

- Hej, ktoś majstruje przy twoim zdjęciu!
- Trudno, najwyżej będę miała penisa na czole i zostanę jednorożcem.
- Dzięki... od dziś koniec skojarzeń typu jednorożec i tęcza....

środa, 1 października 2014

każdego dnia przebiega mi drogę czarny kot

No może nie każdego. I kot nie jest czarny. Jest biało-szary z czerwoną obróżką. Kot posiada starego mercedesa, czy może raczej go dosiada. I jeśli nie ma auta przed żółtym domem, to nie ma i kota, a jeśli jest, to i kot się pojawia; siedzi i patrzy na mnie, jak przemierzam moją zwykłą poranną trasę, pewnie nie znaczy to zupełnie nic, poza tym, że dzień po dniu stajemy się starymi znajomymi, którzy co prawda tylko z widzenia, ale nieomylnie się już rozpoznają. Więc nie uciekamy przed sobą, nie odwracamy wzroku. "Cześć kocie, co tam?" Jesień, chłodne poranki, liście lecą z drzew. Nie musimy tego omawiać, żeby wiedzieć, o co chodzi.