sobota, 7 stycznia 2017

przereklamowana i niespójna bajeczka ("Sing")

Po świetnych, zabawnych zwiastunach spodziewałam się... czegoś o wiele lepszego, tymczasem faktycznie najlepsze sceny są po prostu w zwiastunie i tyle, cała fabuła okazuje się mocno niespójna, a miejsca nudnawa, film niby jest dla wszystkich, ale przez to trochę też dla nikogo, bo niby świat jest bajkowy i dla dzieci, prawdopodobieństwo pewnych zachowań czy wyborów postaci rzeczywiście pozostaje na dziecięcym, naiwnym poziomie, a z drugiej strony główne postaci tej wielowątkowej opowieści mają problemy wycięte wprost ze świata dorosłych, które dla dzieci nie będą do końca czytelne, bo czy problemy małżeńsko-rodzinne świnki, kryminalne uwikłania ojca małpy, która szuka jego akceptacji, próżność i narcyzm myszy lub wreszcie kłopoty zdradzonej dziewczyny jeżozwierza, która tkwi w toksyczny związku albo niedojrzałość emocjonalna i życiowa owcy są dla dzieci jasne i zrozumiałe, skoro w ogóle w takiej postaci, w jakiej je ukazano nie leżą w spektrum ich doświadczeń? myślę, że na pewno nie są, z kolei dla dorosłych jest to mimo wszystko prezentacja irytująco uproszczona, poza tym... owszem usłyszałam fajne piosenki i bajkę się generalnie lekko ogląda, ale nie zachwyca, nie porywa, jest mocno przeciętnie, przewidywanie i niezwykle niespójnie na poziomie fabuły i budowy postaci, pogapiłam się, ale w sumie jestem rozczarowana.

piątek, 6 stycznia 2017

moja babcia mawiała.... (6)

mężczyźni nie są naszymi przyjaciółmi


******

rzecz może bulwersująca, niepolityczna i.... sama nie wiem, chyba po prostu brutalna, zwłaszcza że ja sama z upływem lat coraz częściej wchodzę w koleżeńskie i całkiem naturalne relacje z mężczyznami i chwalę je sobie, tylko że.... to rzeczywiście nie jest przyjaźń, to nie bywa aż tak, żeby powiedzieć: przyjaźń; poza tym wszystkim z perspektywy wielu lat własnych i cudzych związkowych i pozazwiązkowych uwikłań muszę przyznać, że oni nie są naszymi przyjaciółmi, i dodać, że my też nie jesteśmy ich przyjaciółkami, nasze relacje to bitewne pole i nawet jeśli nie trwa żadna walka, to zawsze trochę czuć w powietrzu, że na tym polu przelewa się, przelewało i pewnie będzie się przelewać krew, że gdzieś tam w krzakach dymią ostatnie zgliszcza, być może wystarczy więc zaledwie nie być wrogami i umieć sobie wybaczać? ale to wymaga wielkiego zaufania, a ja jestem strasznie słaba w zaufaniu (czyżbym była sfrustrowana?)

czwartek, 5 stycznia 2017

bestialstwo usprawiedliwione ("Bestia" w TL)

zabrałam dzieci do teatru na sztukę, której nie widziałam wcześniej i muszę przyznać, że był to średni pomysł, aktorzy się starali, ale to po prostu jest nieprzemyślany i źle napisany scenariusz, który im dalej w las, tym bardziej się rozpada, pomysł z rozbiciem iluzji scenicznej pod koniec... fatalny, zabił całe przesłanie sztuki, które koniec końców jest niewypowiedziane, no i wypadł mocno nieautentycznie, dzieciaki tego nie kupiły; w sumie ktoś miał dobry pomysł na to przedstawianie, po czym go nie dokończył, nie dokręcił wątków, nie dopisał zakończenia, które byłoby o czymś, tylko kazał wyjść aktorom z ról i powiedzieć widzowi, co powinien o sztuce myśleć, to się z młodzieżą udać nie mogło....; a był to scenariusz, który miał potencjał, scenografia, kostiumy naprawdę mi się podobały, ale złe wrażenie robiły niedostatki sprzętowe, głośniki działały ze zmiennym szczęściem, czasami zgrzytały, co w śpiewanej sztuce wypadło mocno tak sobie, nie podoba mi się też kreacja tytułowej Bestii, jak osoby, która uwiecznia rzeczywistość, filmując kolegów - problem dość istotny współcześnie, a został mocno uproszczony, ani słowa o tym, że naruszanie czyjejś intymności, prywatności, czy zwykła lojalność wobec ludzi i szacunek dla ich godności mają wartość i warto ich bronić, zamiast tego całą odpowiedzialność za działania Bestii przerzucono na tych, co oglądają jego filmy, ok niech będzie, że i oni nie są bez winy, ale wybielanie Bestii... gruba przesada; plusem wyjścia było jednakże to, że przekonałam się, że nasz teatr ma świetnych młodych aktorów, którzy mimo spartańskich warunków scenariuszowych rzeczywiście stworzyli co się dało z napisanych dla nich ról i to by było na tyle...

środa, 4 stycznia 2017

był sobie grad

zagrzmiało i usłyszałam nagle walenie do okien, jakby uderzało w nie tysiące małych ostro wkurzonych piąstek, to był tylko grad, tylko chwila gradowej nawałnicy, ale i tak się wystraszyłam, świat zachwiał mi się w posadach


wtorek, 3 stycznia 2017

nie tylko moje niepokoje (Happysad "NADZY NA MRÓZ")

w powietrzu krążą niepokoje, czasami myślę, że tylko ja je czuję, ale kiedy rozmawiam z ludźmi widzę, że wcale nie, jesteśmy niespokojni, ściga nas ten niepokój, ścina nam rysy, przenika rozmowy
 i teraz ta piosenka Happysed... przewrotnie aktualna, niedopowiedziana, bo tego niepokoju nie da się dopowiedzieć, dookreślić, chodzimy po cienkim lodzie, rzeczywiście, jakoś tak jest


Jacy będziemy, jakie wywiesimy flagi, 
nad każdym z naszych miast?
jaki będzie nasz świat?
 czy w ogóle będzie nasz?
czy w ogóle będzie świat?

niedziela, 1 stycznia 2017

oczarowanie ("City of Stars" z filmu "La La Land")

widziałam dziś film, cudny i czarujący, aktorsko znakomity, ale nie chce mi się go oceniać, po prostu podoba mi się ten stan oczarowania, w który mnie wprowadził, muzyka, fabuła, sceny, postaci, jazz, cała ta opowieść, jestem uwiedziona i miękko rozsiadłam się w tym przyjemnym oczarowaniu, podoba mi się, bardzo, chciałabym, aby to uczucie sobie trwało, jak najdłużej