Po świetnych, zabawnych zwiastunach spodziewałam się... czegoś o wiele lepszego, tymczasem faktycznie najlepsze sceny są po prostu w zwiastunie i tyle, cała fabuła okazuje się mocno niespójna, a miejsca nudnawa, film niby jest dla wszystkich, ale przez to trochę też dla nikogo, bo niby świat jest bajkowy i dla dzieci, prawdopodobieństwo pewnych zachowań czy wyborów postaci rzeczywiście pozostaje na dziecięcym, naiwnym poziomie, a z drugiej strony główne postaci tej wielowątkowej opowieści mają problemy wycięte wprost ze świata dorosłych, które dla dzieci nie będą do końca czytelne, bo czy problemy małżeńsko-rodzinne świnki, kryminalne uwikłania ojca małpy, która szuka jego akceptacji, próżność i narcyzm myszy lub wreszcie kłopoty zdradzonej dziewczyny jeżozwierza, która tkwi w toksyczny związku albo niedojrzałość emocjonalna i życiowa owcy są dla dzieci jasne i zrozumiałe, skoro w ogóle w takiej postaci, w jakiej je ukazano nie leżą w spektrum ich doświadczeń? myślę, że na pewno nie są, z kolei dla dorosłych jest to mimo wszystko prezentacja irytująco uproszczona, poza tym... owszem usłyszałam fajne piosenki i bajkę się generalnie lekko ogląda, ale nie zachwyca, nie porywa, jest mocno przeciętnie, przewidywanie i niezwykle niespójnie na poziomie fabuły i budowy postaci, pogapiłam się, ale w sumie jestem rozczarowana.
sobota, 7 stycznia 2017
piątek, 6 stycznia 2017
moja babcia mawiała.... (6)
mężczyźni nie są naszymi przyjaciółmi
******
rzecz może bulwersująca, niepolityczna i.... sama nie wiem, chyba po prostu brutalna, zwłaszcza że ja sama z upływem lat coraz częściej wchodzę w koleżeńskie i całkiem naturalne relacje z mężczyznami i chwalę je sobie, tylko że.... to rzeczywiście nie jest przyjaźń, to nie bywa aż tak, żeby powiedzieć: przyjaźń; poza tym wszystkim z perspektywy wielu lat własnych i cudzych związkowych i pozazwiązkowych uwikłań muszę przyznać, że oni nie są naszymi przyjaciółmi, i dodać, że my też nie jesteśmy ich przyjaciółkami, nasze relacje to bitewne pole i nawet jeśli nie trwa żadna walka, to zawsze trochę czuć w powietrzu, że na tym polu przelewa się, przelewało i pewnie będzie się przelewać krew, że gdzieś tam w krzakach dymią ostatnie zgliszcza, być może wystarczy więc zaledwie nie być wrogami i umieć sobie wybaczać? ale to wymaga wielkiego zaufania, a ja jestem strasznie słaba w zaufaniu (czyżbym była sfrustrowana?)
czwartek, 5 stycznia 2017
bestialstwo usprawiedliwione ("Bestia" w TL)
środa, 4 stycznia 2017
był sobie grad
zagrzmiało i usłyszałam nagle walenie do okien, jakby uderzało w nie tysiące małych ostro wkurzonych piąstek, to był tylko grad, tylko chwila gradowej nawałnicy, ale i tak się wystraszyłam, świat zachwiał mi się w posadach
wtorek, 3 stycznia 2017
nie tylko moje niepokoje (Happysad "NADZY NA MRÓZ")
w powietrzu krążą niepokoje, czasami myślę, że tylko ja je czuję, ale kiedy rozmawiam z ludźmi widzę, że wcale nie, jesteśmy niespokojni, ściga nas ten niepokój, ścina nam rysy, przenika rozmowy
i teraz ta piosenka Happysed... przewrotnie aktualna, niedopowiedziana, bo tego niepokoju nie da się dopowiedzieć, dookreślić, chodzimy po cienkim lodzie, rzeczywiście, jakoś tak jest
Jacy będziemy, jakie wywiesimy flagi,
nad każdym z naszych miast?
jaki będzie nasz świat?
czy w ogóle będzie nasz?
czy w ogóle będzie świat?
poniedziałek, 2 stycznia 2017
niedziela, 1 stycznia 2017
oczarowanie ("City of Stars" z filmu "La La Land")
widziałam dziś film, cudny i czarujący, aktorsko znakomity, ale nie chce mi się go oceniać, po prostu podoba mi się ten stan oczarowania, w który mnie wprowadził, muzyka, fabuła, sceny, postaci, jazz, cała ta opowieść, jestem uwiedziona i miękko rozsiadłam się w tym przyjemnym oczarowaniu, podoba mi się, bardzo, chciałabym, aby to uczucie sobie trwało, jak najdłużej
Subskrybuj:
Posty (Atom)