wtorek, 14 kwietnia 2015

"Zatem co to takiego?"

W obliczu kryzysu lekturowego czy raczej ogólnej niemocy intelektualnej powróciłam do zaległej klasyki, która okazała się niezawodna. Zatem czytam.
"Czarodziej" - pierwowzór "Lolity" o gabarycie opowiadania - wydaje mi się subtelniejszy od powieści. I jeszcze ta seria pytań: "Jakże ja mam dojść ze sobą do ładu?"; "Jak brzmi odpowiedź?"; "Co to takiego?", no właśnie, jak? i co?

V. Nabokov "Czarodziej"

niedziela, 12 kwietnia 2015

na niebieskim szlaku, pod wiaduktem S3 (street art 18)

Marszobiegiem lub biegomarszem (auć, auć, auć) potruchtałam niebieskim szlakiem do wiaduktu, więc nie za daleko, ale (auć, auć, auć) zwyczajnie boję się przeciążyć kolana, jak będę się dalej ślimaczyć i oszczędzać, to może się pogoją jakoś czy coś albo chociaż przestaną strzelać (auć, auć, auć), zatrzymałam się na zdjęcia, które w tym miejscu zazwyczaj odkłada się na później, bo przecież jeszcze tu wrócę, tym razem przystanęłam, zrobiłam i są.













sobota, 11 kwietnia 2015

XIII Półmaraton Przytok - o tym, jak nie pobiegłam półmaratonu, a i tak się potłukłam

Więc nie pobiegłam tego półmaratonu, nie byłam gotowa (po prawdzie nie wiem, czy kiedyś się to zmieni, bo moje rozsypujące się kości i stawy raczej nie będą w coraz lepszej formie, 10 km - ok, 22 - mogę się nie podnieść), mimo wszystko chciałam zobaczyć tę imprezę, choćby po to, żeby wiedzieć, czego powinnam się spodziewać za rok. Wybrałam się niebieskim szlakiem, oczywiście po drodze pięknie było: las, wiosna, słońce, ekscytacja trochę - wiadomo. Na miejscu pozytywny klimat, wszyscy w obcisłych majtkach, fajna rozgrzewka, pałacyk i park przyjemne - same plusy, chcę tam być za rok i biec - definitywnie. Poza tym pierwszy raz od ponad 4 lat zobaczyłam R., byłam bez okularów, ale poznałam go po tym, jak się porusza. Świetnie i absolutnie okropnie było go spotkać. Przywitałam się, potem pogratulowałam mu biegu (dobry jest), wymieniliśmy kilka słów, spojrzeliśmy sobie w oczy, tyle. Zestrzał się trochę, ale to ciągle on, ta sama życzliwość, uśmiech od ucha do ucha, nieprawdopodobna szczupłość i kościstość, ten sam głos, spojrzenie, sposób marszczenia nosa i czoła, tatuaż, wszystko, zatem prawie nic się nie zmieniło. (ale) Po pierwsze: myślę, że już mnie nie kocha. Po drugie: od dawna nic mnie tak mocno nie dotknęło (zraniło?), jak to spotkanie. Obejrzałam finisze, pogadałam z kolegami rowerzystami, obfotografowałam pałac i park, i uciekłam (zwiałam wręcz) z tego ślicznego Przytoku. Kolejny półmaraton -  za rok, kolejne widzenie z R. - pewnie nigdy (może za następne 4 lata będę gdzieś zupełnie indziej? trochę szkoda jednak). Nie powinnam więcej o tym myśleć, to kwestia dyscypliny po prostu. Zacznę od jutra.

 








 



 


piątek, 10 kwietnia 2015

pomacani "Nierozpoznani" Abakanowicz

Zabrałam dzieci na wycieczkę do Poznania i zmusiłam do marszu (wśród jęków i marudzeń... "daleko jeszcze? ale jak daleko? i czy to jeszcze daleko...") przez miasto w celu obejrzenia abakanów. Lubię tę rzeźbę i nie wiedziałam jej od lat. Jest trochę upiorna, ale przyciąga, intryguje, i trochę jest tak, że bardzo chce się stanąć między tymi postaciami, wejść pomiędzy, zniknąć i oczywiście wchodzisz, znikasz - i nagle rzeczywiście nikt nas nie zna i nikt nic o nas nie wie, czy raczej nikt mnie nie zna, nikt nic o mnie nie wie (oczywiście czytam to zbyt personalnie, ale czemu nie?). Słońce, abakany, muzeum - udany dzień.

 





czwartek, 9 kwietnia 2015

kiedyś, wtedy, było - sentymenty


Jest wiosna, a wiosną zawsze myślę o tym, co utracone - tak mam, biegam i myślę, że rzeczywiście to wszystko "musi sobie jeszcze gdzieś tam żyć" i przecież żyje. Jestem sentymentalna? Być może. I mam słoniową pamięć. Aż wreszcie to wszystko mija i zaczynam żyć w teraźniejszości na nowo, choć i to niczego nie unieważnia. Wiadomo.

Powiedziałam: "Zawsze", a zawsze to jest cholernie długo.

środa, 8 kwietnia 2015

osobno, ale razem czy razem, ale osobno? (bajka)

Ciekawa bajka, zwłaszcza dla ludzi średnio przystosowanych do domowej koegzystencji z drugim osobnikiem, czyli dla takich egzemplarzy jak ja.