środa, 14 stycznia 2015

osiemnastka osiemnastki

Życzenia w kolejności: B., Mała Mi, Stwórczyni, cudze potomstwo. Był tort, sto lat, nawet prezenty (grupowe i indywidualne), których się nie spodziewałam, kwiatki i w ogóle, wszystko udekorowane, balony, wstążki, hasła (kultowe już: "Cześć Kasia!). Zaskakujące. I rzeczywiście byłam wzruszona.


wtorek, 13 stycznia 2015

street art. 14, odlatujące ekrany

wśród bezsensownych, przypadkowych maźnięć, które de facto są wandalizmem i tyle, po wygłuszających ekranach latają te ptaki, bardzo lubię, kiedy się mijamy









poniedziałek, 12 stycznia 2015

cicho sza

"Straszne rzeczy. (...) Cicho sza, (...). - Kobieta położyła brudny palec na popękanych wargach. - Nie ma co kołysać łodzią. Trzeba tylko trzymać kurs ździebko dłużej. Wszystko będzie dobrze... (...) Gdzieś zaśmiał się szatan, pomyślał tępo Jack." (C.B)

niedziela, 11 stycznia 2015

bez kolców

Dostałam różę, bardzo piękną, ale zupełnie bez kolców. 
Nie mam do niej krztyny zaufania. Odrażający cynizm czy zwykła przezorność?


sobota, 10 stycznia 2015

wiosenne roztopy - Maas w styczniu

"Trochę nam Maas wylał" - napisał i wysłał mi te zdjęcia. Tak, rzeczywiście i pięknie wylał, zdjęcia mi się podobały, mimo to nie wiedziałam, co odpisać, bo przecież wcale nie "nam", tzn. nie wydaje mi się, żeby "nam" wylał, po prostu wylał, nic więcej. Lubię Maas.





piątek, 9 stycznia 2015

"Spoglądam na swoje życie z oddali..."

   
"Spoglądam na swoje życie z oddali. Zdarzały mi się momenty fatalne, ale były i niezłe. Więc może nawzajem się znoszą. Sto kilkadziesiąt razy wydano moje książki za granicą, lecz byle chłystek literacki ma tyle samo, albo i więcej. Zrobiłem parę filmów, które rychło zapomniano. Trzydzieści lat temu dostałem order. Jeśli jednak kary sądowe są zacierane po dwudziestu pięciu latach, więc i mój order uległ z pewnością zatarciu. Per saldo — jak powiadał Słonimski — żywot taki sobie.
      A jednak należy mi się nagroda. I to nie byłe jaka. Tylko kto ma ją ufundować? Może ONZ? Ktoś musi wysupłać potężną gotówkę i ukoić moje rozgoryczenie.
      Za co ma być ta nagroda? Za to, że żyję wśród Was tyle lat i nie palnąłem sobie w łeb. Zacisnąłem zęby, przymrużyłem oczy, brnę przed siebie, starając się nie zwracać uwagi na bliźnich, którzy wokół mnie poniewierają Dekalogiem. Ale łatwo powiedzieć: nie zwracam uwagi. Morderstwa, politycy, rabunki, obrady Sejmu, pedofile, prawica, gwałty, lewica, narkotyki, ministrowie, przemyt, feministki, mafia, gęby w telewizorze, zatrute zupy w proszku, a moją ulicą teraz, kiedy to piszę, idzie pan o aparycji profesora Oxfordu i, nie bacząc na rozpięty rozporek, przenikliwym głosem poniża czyjąś mamę.
Przyślijcie chociaż kosz delikatesowy na 3 Maja."

(T. Konwicki, felieton Żądam nagrody w tomie Wiatr i pył, Czytelnik 2008.)

*****

Konwicki chyba nie był dla mnie osobiście twórcą ważnym, to nie jak Barańczak, którego ciągle i co chwile odkrywałam i ciągle miałam ciche wewnętrzne "wow", ale pamiętam, że "Mała apokalipsa" zrobiła na mnie wrażenie, że mnie to dotknęło, choć kontekst historyczny przecież mało mi bliski, ale  za to postać, decyzja, psychologia człowieka, tak, to było coś ważnego, przygniatającego. Oczywiście także "Lawa". Konwicki odszedł i chcę to zauważyć, może nawet nie dlatego, że to Konwicki (choć intelektualnie była to postać nietuzinkowa), ale dlatego, że trzeba zauważać, kiedy odchodzą, wykonać pożegnalny gest po tylu słowach, no właśnie.

czwartek, 8 stycznia 2015

Tabakiera


Kiedy jeszcze zdarzało mi się palić, to lubiłam palić, stojąc w oknie wieczorem (może zwyczajnie nie mogłam zasnąć, jak każdy, zdarza się, że nie spisz, bo nie śpisz, po prostu), ale nie płakałam, nie opłakiwałam, tylko rozpływałam się w dymie; 
czasami kiedy dziewczyna stoi nocą o w oknie i pali, to jest tylko tym, na co wygląda: jest dziewczyną palącą w oknie, i nic się za tym nie kryje, żaden określony żal czy tęsknota (niekiedy tylko niedookreślony żal, nienazywalna tęsknota).