okazuję się zatem,że może być i tak,że istotne znaczenie i moc mają słowa, które nie zostały wypowiedziane (nawet nie milczenie przecież, bo i ono bywa aż nadto jasnym komunikatem), jak wszelkie te zakochania i miłości, które mogły się stać, ale nigdy się nie wydarzyły, jak przyjaźnie, które skonały na etapie niezobowiązującej znajomości, mam przedziwną perwersyjną sympatię i upiornie cierpliwą pamięć do rzeczy, które zastygły w niezaistnieniu, a przecież były dotykalnie obecne
dziś właśnie mój tani sentymentalizm i totalny zamęt to jedyne co mam do zaoferowania
środa, 7 maja 2014
wtorek, 6 maja 2014
powinności smoka
-A może ty jesteś jakimś strasznym smokiem - powiedział - a ja tu się bez sensu zachwycam.
-Jasne, że jestem smokiem. Zostawiam po sobie proch i perzynę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Ja jestem tą, której nie szukasz"
... powinnam była mówić to tysiąc razy częściej, zapewne i to by niczego nie zmieniło, być może należało jednak usiłować... byłoby to humanitarne, ale smoki nie są ludźmi, prawda?
-Jasne, że jestem smokiem. Zostawiam po sobie proch i perzynę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Ja jestem tą, której nie szukasz"
... powinnam była mówić to tysiąc razy częściej, zapewne i to by niczego nie zmieniło, być może należało jednak usiłować... byłoby to humanitarne, ale smoki nie są ludźmi, prawda?
poniedziałek, 5 maja 2014
Strange Fruit
straszna bajka
obejrzałam kilka dni temu i nie mogę o tym zapomnieć...
paskudne ociekające strachem zło istnieje i wsiąka nam w skórę
aż staje się częścią naszego powolnego dogasania tkanek;
giniemy skacząc sobie do oczu,
giniemy nie broniąc się wzajemnie,
bezmyślne okrucieństwo trwa z powodu bierności dobrych ludzi,
a przecież nie jestem nawet jedną z nich i obezwładnia mnie lęk,
NIE MYŚLEĆ O TYM zbyt często staje się upragnionym rozwiązaniem
i wydaje obrzydliwe owoce,
nie chcę o tym pamiętać i nie chcę (nie umiem?) rzeczywiście zapomnieć (tania donkiszoteria),
niekiedy protestuję czy tylko wychylam się, narażając się na śmieszność lub wrogość,
nie ma w tym żadnej odwagi czy szlachetności, brak mi ich obu,
po prostu boję się, że kiedy przyjdzie moja kolej nie będzie już nikogo, by zaprotestować
niedziela, 4 maja 2014
strength to start all over again
"(...) nigdy nie jest za późno (...), aby być, kimkolwiek się chce. Czas nie ma znaczenia, można zacząć w dowolnym momencie. Możesz się zmienić albo pozostać taki sam, nic tego nie przesądza. Możemy robić to, co najlepsze lub to, co najgorsze.
Mam nadzieję, że spotka cię to, co najlepsze.
Mam nadzieję, że doświadczysz zdarzeń, które cię zaskoczą.
Mam nadzieje,że poczujesz rzeczy, których wcześniej nie czułaś.
Mam nadzieję,że spotkasz ludzi, którzy mają inne poglądy.
Mam nadzieję, że będziesz prowadziła życie, z którego będziesz dumna.
A jeśli coś ci się nie uda, to mam nadzieję, że będziesz miała dość siły, by zacząć wszystko od nowa".
Cenię ten film, choć nie wiem, czy jest racja w tych skądinąd budujących słowach (nigdy nie jest za późno?). Wiem jednak na pewno, że zaczynanie od nowa jest heroicznym wysiłkiem i że kusząco łatwo jest nie zaczynać, tylko trwać lub nawet jedynie usiłować przetrwać. Czy zaczęłabym raz jeszcze od nowa, gdyby zaczęło się rozpadać, gdybym po prostu zwyczajnie była nieszczęśliwa? Chciałabym mieć pewność, że tak. Ale jej nie mam. Dlatego zawsze płaczę na tym filmie i uśmiecham się jednocześnie. Nadzieja i rozpacz.
sobota, 3 maja 2014
dialogi przy rozstaniu (podsłuchane)
Ona: I chcę odzyskać moje ulubione okulary!!!
On: Nigdy ich nie zobaczysz!
Ona: To się jeszcze okaże….
On: A ja.. ja chce odzyskać trzy lata mojego życia, które z tobą
zmarnowałem.
Ona: Świetnie! Spakuję ci je do kartonu i odeślę pocztą.
[I tak moja kochana B. zapisała się w mojej pamięci jako mistrz
ciętej riposty]
piątek, 2 maja 2014
różnice nie do pogodzenia
"...to czym jestem dla Ciebie nie jest prawdziwe
nie potrzebujesz tego, czym jestem dla ciebie
nie znaczę dla ciebie tyle, co ty dla mnie
dajesz mi całe mile gór, a ja proszę cię o morze..."
Czy to własnie jest to, co przy bardziej formalnych okazjach bywa nazywane "różnicami nie do pogodzenia"?
czwartek, 1 maja 2014
slajdy z pokrzywy
Nie myślę o przeszłości, uważam ja zawsze za mocno martwą. Slajdy z kiedyś przypływają jednak pomimo tego, zwykle z powodu zapachu (Proust opisał to tysiąc razy zręczniej) lub jakiegoś rekwizytu, poprzez który moja pamieć szybko przywołuje przechowywany obrazek. Zwykle zaraz potem zalewa mnie fala mimowolnych konotacji i czegoś na kształt nostalgii, także niepokój.
Zatem dziś pokrzywy i trochę innego zielska i już znowu mam pięć lat, pozdzierane do krwi kolana i łokcie, i łydki naznaczone śladami po licznych poparzeniach i otarciach, biegam, wszystko pachnie wiatrem, roślinami, wiosennym powietrzem (zapach pokrzyw, wilgotnej trawy i ziemi sprawia mi przyjemność do dziś). Babcia mówiła, że jestem ciągle poparzona przez pokrzywy i że to jest dobrze, bo to zdrowe i nie będę miała reumatyzmu, nie rozumiałam, czym jest reumatyzm, brzmiał egzotycznie i chciałam go mieć, babcia miała. Pieczenie po pokrzywach też lubiłam i smużki bąbelkowych śladów na nogach, ładne były, choć bałam się momentu ukłucia. Koniec. Zapisane, zamknięte, wyegzorcyzmowane.
"Od nas pochodzi jedynie to, co wydobywamy z ciemności będącej w nas i czego nie znają inni." (mp) Uhm.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
